Obydwaj mężczyźni, którzy jechali audi autostradą A1 w pobliżu południowych granic Łodzi i po wypadku uciekli, usłyszeli w sobotę zarzuty - przekazał prok. Kopania.

- W Prokuraturze Łódź-Widzew 31-latek prowadzący audi należące do jego ojca, usłyszał zarzut dotyczący spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, połączony z ucieczką z miejsca zdarzenia. Grozi mu do 12 lat więzienia

 - mówił Kopania. Dodał, że 31-latek był wcześniej karany za jazdę samochodem po pijanemu i prowadzenie auta bez uprawnień.

Drugiemu z mężczyzn, 35-letniemu pasażerowi audi postawiono zarzut posiadania narkotyków. "Było to nie mniej niż pół grama substancji narkotycznych" - przekazał prokurator. W niedzielę sąd rozpatrzy wniosek prokuratury, która chce, aby kierowca audi został aresztowany na 3 miesiące.

Policja w czwartek od rana poszukiwała uczestników wypadku, do którego doszło ok. godz. 5.30 na autostradzie A1 w okolicach Wiśniowej Góry między węzłami Łódź Górna i Łódź Wschód.

Poszukiwani mężczyźni podróżowali audi Q7, które uderzyło w tył jadącej prawym pasem hondy. Siła zderzenia była bardzo duża. W jej wyniku honda uderzyła w barierkę, a kierowca wypadł przez szybę. Na skutek rozległych obrażeń głowy 51-letni łodzianin zginął na miejscu. Kierowca i pasażer audi uciekli. W ich samochodzie i w jego pobliżu znaleziono torebki tzw. dilerki z białym proszkiem oraz puszki po piwie.

- W czwartek po godz. 19 do jednego z komisariatów w okolicach Częstochowy zgłosili się dwaj mężczyźni w wieku 31 i 35 lat, którzy poinformowali, że to oni jechali audi. Jeden z nich jest synem właściciela samochodu

- przekazał prokurator Kopania.

Dodał, że zatrzymani poddani zostali badaniom na zawartość alkoholu. Okazało się, że byli trzeźwi, ale - jak zaznaczył prokurator - należy mieć na względzie, że przeprowadzenie takich badań możliwe było dopiero kilkanaście godzin po wypadku. Pobrano od nich próbki krwi do przeprowadzenia badań pod kątem obecności narkotyków. Wyniki mają być znane na początku przyszłego tygodnia.

- Mężczyźni zostali zatrzymani i przetransportowani do Łodzi. Na ich ciele stwierdzone zostały obrażenia. Ich wstępna ocena nie daje podstaw do wyciągania wniosków, by zagrażały one ich życiu. Jeden z zatrzymanych oświadczył, że źle się czuje, dlatego też poddany został szczegółowym badaniom lekarskim

– wyjaśnił rzecznik.

Szczegółowym badaniom poddany zostanie również biały proszek zabezpieczony w tzw. dilerkach znalezionych w audi i w pobliżu auta.