Prezydent Andrzej Duda powiedział dzisiaj w Szczawnie-Zdroju (woj. dolnośląskie), że w polskiej konstytucji powinien wprost być zapis, że wykluczone jest przysposobienie lub adopcja dziecka przez osobę pozostającą w związku jednopłciowym. Zapowiedział, że w poniedziałek podpisze odpowiedni dokument wraz z prezydenckim projektem zmian w konstytucji.

- Uważam, że ważne elementy powinny zostać w naszym państwie uregulowane i zabezpieczone. I oczywiście mamy teraz kampanię, ale generalnie to jest przede wszystkim kwestia przyszłości i tego jaka Polska będzie w przyszłości i jakie wartości będę w Polsce rzeczywiście konstytucyjnie zabezpieczone

- ocenił prezydent.

Jak mówił, to, co wymaga konstytucyjnego doregulowania, to „szczególna sytuacja, w której dziecko znajduje się pod absolutną ochroną wyłącznie ze strony państwa dlatego, że jego rodzice biologiczni są pozbawieni praw rodzicielskich”.

O komentarz w sprawie dzisiejszej zapowiedzi prezydenta poprosiliśmy dr. hab. Norberta Maliszewskiego. 

- Pan prezydent stara się podkreślić to, co jest dla niego ważne - konserwatywne rozumienie promowania rodziny i szanowania tych wartości

- przyznał prof. UKSW.

Zwracając uwagę na wymiar polityczny zapowiedzi, prezydent Duda - wskazuje nasz rozmówca - „testuje byłych kontrkandydatów, którzy zastanawiają się, czy udzielić poparcia Rafałowi Trzaskowskiemu”.

- Deklarują swoje poglądy konserwatywne, choć widzą, że te wybory rozstrzygną w dużej mierze, jaka będzie Polska przez kolejne pięć lat. Tu powinni zadeklarować, jaką zmianę popierają. Czy myślą o zmianie konserwatywnej, czy wspierają zmianę liberalną

- pokazał dylemat, przed jakim stoją inne ugrupowania polityczne.

Dopytywany, o jakie siły chodzi, odparł, że „jest to apel skierowany zarówno do posłów Konfederacji, PSL-u, jak i części posłów Platformy Obywatelskiej”. Dodał, że „zmiana konstytucji wymaga szerokiego poparcia”.

Natychmiastowa reakcja Trzaskowskiego

O stanowisko w sprawie zapowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy zapytano kandydata Koalicji Obywatelskiej.

- Jestem przeciw adopcji dzieci przez pary jednopłciowe i wydaje mi się, że takie jest stanowisko większości partii politycznych

- przekonywał prezydent Warszawy.

Odnosząc się do słów Trzaskowskiego, nasz rozmówca przyznał, że ten „zapomniał, że w swoim programie - konkretniej w jednym z jego punktów - znalazł się projekt ustawy, który umożliwia przysposobienie dzieci przez pary jednopłciowe”.


Mowa tutaj o jednym ze zobowiązań wyborczych kandydata KO. Jak czytamy w projekcie ustawy, w punkcie 1. art. 17., „partner może przysposobić zstępnego drugiego partnera, w pierwszym stopniu pokrewieństwa, na zasadach określonych w Tytule II Dziale II ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. -Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U z 2017 r. poz. 682)".

Dalej czytamy, że „płeć partnera przysposabiającego nie może być podstawą odmowy przysposobienia przez sąd”.


- To pokazuje sedno problemów Rafała Trzaskowskiego. W wielu sytuacjach jest niewiarygodny, sam sobie zaprzecza. To dotyczy na przykład jego bezpartyjności, choć jest wiceszefem Platformy Obywatelskiej. Dotyczy też zapowiedzi chodzenia na Marsze Niepodległości, choć wcześniej organizatorów inicjatywy zaciekle atakował. Zapowiada wetowanie podwyżek VAT, choć jest członkiem partii, która -w sytuacji kryzysu- odpowiedziała podwyżką VAT-u. Teraz mówi o emeryturach stażowych, choć wcześniej głosował przeciw obniżeniu wieku emerytalnego

- punktował politolog.

- Jeżeli zaprzecza sam sobie, mija się z prawdą i manipuluje, po kampanii będzie zachowywał się zupełnie inaczej. W Warszawie było bardzo dużo obietnic, a po kampanii Rafał Trzaskowski wprowadził Kartę LGBT. To problem dla wyborców, czy mogą mu zaufać, czy nie - podsumował dr hab. Norbert Maliszewski w rozmowie z Niezalezna.pl.