Czwartkowa konferencja została zorganizowaną w oczyszczalni ścieków Czajka w Warszawie. Gdy Kaleta zaczął wchodzić po wąskich metalowych schodach prowadzących na dach zbiorników retencyjnych, gdzie umieszczono mikrofony na potrzeby konferencji, podszedł do niego Nitras i złapał go w pół. Oznajmił przy tym, że go nie wpuści. Nastąpiła krótka przepychanka. Kaleta ocenił, że Nitras naruszył jego nietykalność cielesną.

Dziś podczas konferencji prasowej przed Prokuraturą Okręgową w Warszawie poseł PiS Jacek Ozdoba poinformował, że postanowił złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez posła Nitrasa. Jego zdaniem doszło do ataku fizycznego na wiceszefa MS ze strony Nitrasa.

Dziś podczas konferencji w Łodzi Trzaskowski został zapytany o to zajście przez dziennikarza TVN.

- Nie jest debatą próba zerwania konferencji prasowej, jeżeli dwóch ministrów, poważnie traktuje swoje zajęcie. Po pierwsze, powinni się zajmować pracą w godzinach swojej pracy, bo za to płacą im obywatele

- stwierdził prezydent Warszawy, który podczas ostatniej ulewy, która zatopiła ulicy stolicy, znajdował się na drugim końcu Polski, gdzie prowadził kampanię wyborczą.

- A nie przyjeżdżać samochodem ministerialnym, na obiekt infrastruktury krytycznej, gdzie nie mają prawa wstępu, dlatego, że te obiekty są chronione. I przepychają się najpierw z ochroną, potem próbują wejść na konferencję prasową po to, tylko i wyłącznie, żeby ją zakłócić. Obaj panowie ministrowie powinni być poważnymi ludźmi. Wcześniej byli radnymi miasta stołecznego Warszawy. Jeżeli chcą ze mną porozmawiać, to niech zadzwonią do sekretariatu, albo do mnie i niech się umówią na rozmowy

- zakończył.

Na te zarzuty natychmiast odpowiedział sam wiceminister sprawiedliwości.

„Rafał Trzaskwoski komentując sprawę ataku Sławomira Nitrasa kilkukrotnie skłamał.
Nie planowaliśmy zakłócania konferencji, a ewentualne wystąpienie PO gdyby padły kłamstwa (a padły)
Nie zagrażaliśmy bezpieczeństwu obiektów
Nie przepychaliśmy się na wejściu z ochroną”.