Około godziny 16.00 w przystani nad Jeziorem Drwęckim w Ostródzie doszło do wybuchu i pożar na jednej z łodzi, którą płynęły dzieci, najprawdopodobniej uczestnicy letniego obozu. Jak donoszą media lokalne, w sumie na łodzi było 13 osób - 11 dzieci i dwoje opiekunów. Ranne zostały cztery osoby.

Urazy są bardziej związane z obrażeniami odniesionymi podczas dramatycznej akcji ratunkowej, niż z oparzeniami w wyniku pożaru. Na miejscu są strażacy z PSP Ostróda. W akcji ratunkowej bierze udział sześć zastępów

- informuje portal ostroda.wm.pl.

Oficer prasowy ostródzkiej straży pożarnej Grzegorz Różański poinformował, że strażacy otrzymali przed godz. 16.00 informację o tym, że pali się łódź motorowa przy marinie klubu żeglarskiego przy bulwarze jez. Drwęckiego w Ostródzie.

Na miejsce wysłano dwa samochody ratowniczo-gaśnicze. Po chwili strażacy otrzymali kolejne zgłoszenie o pożarze drugiej łódki i informację, że w pożarach mogą być osoby poszkodowane. Na łodziach, z których jedna była motorowa a druga żaglowa, było w sumie 11 dzieci w wieku ok. 11-12 lat i dwóch opiekunów. Byli to uczestnicy obozu żeglarskiego z całej Polski stacjonujący w Piławkach.

Rozpoczęła się ewakuacja dzieci z łódek i gaszenie pożaru. Jedna z płonących łodzi zdryfowała w kierunku zatoki, ponieważ przepaliła się cuma. Druga z łódek była natomiast w pobliżu innych żaglówek. Na łódkach były butle gazowe, strażacy musieli je schładzać, by nie dopuścić do eksplozji.

Troje dzieci i jeden opiekun trafili ze złamaniami, otarciami i oparzeniami do szpitala. Pozostałe dzieci znalazły schronienie w marinie a obecnie są przewożone do bazy w Piławkach.

Jak powiedziała rzeczniczka ostródzkiej policji Anna Balińska, policja będzie ustalać przyczyny pożaru. Prawdopodobnie zarzewiem ognia mógł być silnik jednej z łodzi.