„Kto personalnie z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji odpowiadał w latach 2012–2015 za nadzorowanie spółek grupy Poczty Polskiej, w tym dbał o sprawność działania nadzoru właścicielskiego w strukturach Poczty Polskiej, dochowania należytej staranności przy wyborze osób zasiadających w organach nadzorczych i zarządzie spółek grupy Poczty Polskiej oraz prawidłowego wdrożenia eUsług?”

- pytały w 2017 r. w interpelacji poselskiej parlamentarzystki PiS Joanna Kopcińska i Małgorzata Wypych.

W odpowiedzi Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury, informował: „Nadzór właścicielski (wykonywanie praw z akcji Poczty Polskiej S.A.) w latach 2012-2015 sprawował Minister Administracji i Cyfryzacji”. Od grudnia 2013 r. do września 2014 r. resortem administracji i cyfryzacji kierował Rafał Trzaskowski.

Zamiast wielkiej reformy wielkie straty

Od 2012 r. Poczta Polska wydatkowała około 100 milionów złotych publicznych pieniędzy na stworzenie eUsług. Miała to być wielka reforma poczty, wprowadzająca spółkę w XXI wiek i otwierającą ją na świat usług cyfrowych. 

Powołana do tego celu firma - Poczta Polska Usługi Cyfrowe (PPUC) - od początku działała jednak fatalnie. Dość powiedzieć, że zlecała na zewnątrz niemal wszystkie usługi programistyczne, przepłacając za nie kilkukrotnie względem zatrudnienia własnych programistów. Doszło do tego, że nawet przygotowanie strategii spółki zlecono... prywatnej firmie. W 2014 r., gdy ministrem cyfryzacji był Rafał Trzaskowski, PPUC zatrudniała aż 84 osoby, w tym żadnego własnego programisty. Ponadto zlecanie kluczowych działań podmiotom zewnętrznym odbywało się bez przeprowadzania przetargów publicznych. 

W interpelacji z 2016 r. posłanki Kopcińska i Wypych pisały:

„prawie stuosobowy zespół zatrudniony w Poczta Polska Usługi Cyfrowe obejmował zdublowane względem struktur Poczty Polskiej stanowiska kadrowe, administracyjne, sprzedażowo-marketingowe, prawne, planowania i rozwoju produktów, a nawet personalnego kierowcę prezesa, generując wielomilionowe w skali każdego roku koszty, których można było z powodzeniem uniknąć, wykorzystując istniejące zasoby Poczty Polskiej”.

W 2017 r. Biuro Kontroli i Zarządzania Bezpieczeństwem Poczty Polskiej przeprowadziło czynności kontrolne. Ich wyniki były porażające. Kontrolerzy ustalili, że w wyniku „wdrażania” usług cyfrowych przez PPUC Poczta Polska mogła ponieść wielomilionowe straty, a nadzorujący ją urzędnicy i politycy mogli działać niegospodarnie i nie sprawować należytej kontroli. 

W rezultacie Poczta Polska złożyła do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa niegospodarności wielkich rozmiarów na szkodę spółki  przez Grzegorza Świdwińskiego (w latach 2012–2015 prezesa PPUC). W zawiadomieniu wskazano również na możliwość popełnienia przestępstwa przez radę nadzorczą PPUC z lat 2012-2015 (w radzie zasiadał przedstawiciel ministra cyfryzacji), ówczesnego dyrektora Biura Nadzoru Właścicielskiego Poczty oraz zarządu Poczty Polskiej, a także przez ówczesnych szefów Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. A zatem Michała Boniego, Andrzeja Halickiego i Rafała Trzaskowskiego.

Monstrualne straty, brak reakcji

Niedługo po tym zawiadomieniu Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo, które aż do dziś nie zostało zakończone. Jego przedmiotem jest - jak udało dowiedzieć się w 2018 r. poseł Małgorzacie Wypych - „nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w zakresie gospodarowania mieniem spółki Poczta Polska Usługi Cyfrowe przez ówczesnych członków zarządu prowadzące do wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, w łącznej kwocie nie niniejszej niż 50 mln zł, w szczególności poprzez zawieranie nieekonomicznych i sprzecznych z interesami spółki umów”.

A także: nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w zakresie gospodarowania i nadzoru nad mieniem spółki Poczta Polska przez ówczesnych członków zarządu i inne osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi oraz działalnością gospodarczą spółki prowadzące do wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, w łącznej kwocie nie mniejszej niż 50 mln zł. Miało do tego dojść „w szczególności poprzez podejmowanie działań nieekonomicznych i sprzecznych z interesami spółki, jak przekazywanie spółce zależnej PPUC środków finansowych w postaci wkładów pieniężnych, dopłat do kapitału oraz udzielanie pożyczek, a także brak reakcji na pogłębiające się straty tej spółki”.

Właśnie ten „brak reakcji” na kolosalne straty, jakie przynosiła działalność PPUC, najbardziej obciąża Trzaskowskiego. Jako minister cyfryzacji wiele razy spotykał się on bowiem z Grzegorzem Świdwińskim, prezesem PPUC, m.in. podczas cyklicznych konferencji organizowanych przez Computerworld Państwo 2.0. oraz przez Forum Technologiczne Poczta XXI wieku. Albo więc wiedział o katastrofalnej sytuacji w spółce, albo nie próbował bądź nie chciał się dowiedzieć. Tak czy inaczej - żadnych działań wobec monstrualnej niegospodarności w PPUC nie podjął, choć cyfrowa reforma Poczty Polskiej była jednym z najważniejszych projektów prowadzonych pod nadzorem jego resortu.

Jak sprawdziła „GP” - do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji regularnie trafiały zarówno informacje dotyczące stanu rozwoju e-usług oraz planów PPUC w tym zakresie, jak i sprawozdania sprzedażowe oraz finansowe spółki. Jeżeli więc Trzaskowski jako minister nie miał wiedzy, co dzieje się w kluczowym podmiocie z Grupy Poczty Polskiej, w który wpompowano ok. 100 mln zł, to mógł to sprawdzić, wykonując co najwyżej kilka telefonów.

Człowiek Trzaskowskiego i „suczki”

Jakby tego było mało - za rządów Trzaskowskiego w resorcie cyfryzacji (2013-2014) szefem departamentu poczty (obejmującego sprawy związane z nadzorem właścicielskim nad Pocztą Polską) był taki specjalista jak... Dariusz Dolczewski. To były szef młodzieżówki PO, znany głównie ze skandalu z 2011 r. Przyszły ekspert Trzaskowskiego wstawił wówczas na Facebooku obraźliwy filmik z młodymi działaczkami PiS. W tle leciała rapowa piosenka zespołu Ascetoholix: "Hej, suczki, my znamy wasze sztuczki". „Przeprosił za to i natychmiast wycofał filmik z internetu. Każdy ma prawo popełnić błąd. Sprawę uznaję za zamkniętą” - komentowała wtedy Małgorzata Kidawa-Błońska.

W 2018 r. poseł Małgorzata Wypych pisała w interpelacji, że „[...] jego [Dolczewskiego] całkowity brak nadzoru nad Pocztą Polską i Envelo [pod tą marką działa PPUC - przyp. „GP”] doprowadził do 50-milionowej straty dla Skarbu Państwa”. Pytała też, w jaki sposób Dolczewski informował Trzaskowskiego o otrzymywanych w ramach nadzorowania Poczty Polskiej o zatrważających sprawozdaniach sprzedażowych i finansowych PPUC.

W odpowiedzi minister infrastruktury Andrzej Adamczyk wyjaśniał: „Poczta Polska S.A. poinformowała, że w sprawie nadużycia udzielonych uprawnień lub niedopełnienia ciążącego obowiązku, powodującego znaczną szkodę majątkową w Spółce [...] toczy się śledztwo przed Prokuraturą Okręgową w Warszawie. W związku z powyższym Spółka wskazała, że informacje, o których przekazanie prosi Pani Poseł w interpelacji, nie mogą zostać udostępnione, ponieważ ich ujawnienie mogłoby wpłynąć niekorzystnie na efektywność toczącego się śledztwa oraz przynieść szkodę dobrom i prawom uczestników przedmiotowego postępowania, w tym pokrzywdzonej Spółce”.

Poczta Polska nie chciała nas poinformować o szczegółach zawiadomienia ws. 50-milionowej afery w spółce, którą jako minister nadzorował Trzaskowski. „Wspomniany przez Pana przypadek skierowaliśmy do organów ścigania. Z uwagi na toczące się postępowanie nie udzielamy informacji w tej sprawie” - powiadomiła „GP” Justyna Siwek, rzecznik prasowy Poczty Polskiej.

Mimo upływu dwóch tygodni nie otrzymaliśmy również odpowiedzi na nasze pytania skierowane do Rafała Trzaskowskiego.