Mikrobiolog i wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dr hab. Tomasz Dzieciątkowski podkreślił, że nadal bardzo ważne jest noszenie maseczek oraz dbanie o higienę, szczególnie rąk, i używanie odpowiednich środków dezynfekujących.

Specjalista przypomniał, że koronawirus SARS-CoV-2 może przebywać w powietrzu do trzech godzin, po tym jak osoba zakażona kichnęła lub zakaszlała. Na przedmiotach może się utrzymywać znacznie dłużej. Najkrócej, bo zaledwie 4 godziny, przeżywa na powierzchni miedzianej, ale na kartonach wytrzymuje już 24 godziny, a na plastikach i stali nierdzewnej – nawet 72 godziny.

Do dezynfekcji poza środkami na bazie alkoholu powinno się używać detergentów oraz preparatów zawierających podchloryn sodu. Lepiej się one sprawdzają, niż ocet, soda oczyszczona lub kwasek cytrynowy.

Zdaniem dr. Dzieciątkowskiego przedmiotów przyniesionych z zewnątrz, np. zakupów, nie trzeba poddawać „kwarantannie”. Produkty spożywcze można umyć, jeśli nie znajdowały się w opakowaniu, jednak nie trzeba ich dezynfekować. Skuteczna jest obróbka termiczna żywności w temperaturze powyżej 65 st. C.

Chleb można podgrzać do 200 st. przez 2 minuty bez utraty jego właściwości.
- radzi ekspert.

W sklepach należy bezwzględnie używać maseczek ochronnych oraz rękawiczek jednorazowych, które powinny być wymieniane po każdym użyciu. Nie wolno ich zakładać ponownie po wejściu do innego pomieszczenia. Ryzykujemy wtedy przeniesienie zakażenia na siebie, jak i na inne osoby oraz przedmioty w przypadku, gdy wirus znajdował się na np. uchwycie wózka na zakupy. Podobnie maseczki ochronne i rękawiczki jednorazowe powinny być używane w środkach miejskiej komunikacji, w autobusach i tramwajach.

Nie należy natomiast rozpylać alkoholu lub roztworów chloru na całe ciało, by zniszczyć SAR-CoV-2.

Takie zabiegi nie inaktywują wirusów, które już dostały się do wnętrza ciała. Wręcz przeciwnie, rozpylanie takich substancji może być szkodliwe dla błon śluzowych oczu i ust powodując podrażnienia i uszkodzenia.

- podkreślił dr Tomasz Dzieciątkowski.

Do dezynfekowania pomieszczeń nie wystarczy używać domowej parownicy lub domowego sprzętu do ozonowania, bo mają zazwyczaj zbyt słabą moc, by chronić przed koronawirusem. Jeśli jest to konieczne do dezynfekcji mieszkania trzeba użyć profesjonalnego sprzętu. Dezynfekcja nie jest jednak konieczna, gdy w domu przebywają jedynie te same osoby, jeśli tylko nie były zakażone koronawirusem.

Specjalista zaleca natomiast częste odkażanie powierzchni i przedmiotów w mieszkania, szczególnie tych najbardziej używanych, jak klamki i włączniki światła.

To nam nie zaszkodzi, w ten sposób chronimy się przed koronawirusem, ale także przed innymi zarazkami, np. przenoszonymi drogą pokarmową, jak salmonella czy wirusowe zapalenie wątroby typu A, nazywane potocznie żółtaczką pokarmową.

- podkreślił.

Z najnowszych badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia metodą CAWI na grupie 100 Polaków w wieku 18-54 lat w okresie od 26 do 31 maja 2020 r. wynika, że 24 proc. Polaków zaczęło dezynfekować powierzchnie w swoich mieszkaniach po wybuchu pandemii. Wcześniej – stwierdzają autorzy badania – ludzie ci nie myśleli o tym, że klamki, włączniki światła lub poręcze w domu wymagają takich zabiegów.