Jak ocenia Pan wynik, który Andrzej Duda osiągnął w pierwszej turze wyborów prezydenckich? Czy jest on dla PiS satysfakcjonujący, czy liczyli Państwo na więcej?

Krzysztof Sobolewski: Wynik pana prezydenta w pierwsze turze jest najlepszym wynikiem kandydata na prezydenta w 30-letniej historii. Jesteśmy więc bardzo usatysfakcjonowani tym, że działalność prezydenta i jego 5-letnia kadencja została tak pozytywnie oceniona przez Polaków. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że przed nami druga tura wyborów i wszystkie ręce na pokład. Będziemy próbować przekonać wszystkich, którzy w pierwszej turze oddali głos na innych kandydatów, których nie ma w drugiej turze, aby oddali głos na pana prezydenta, którego znakiem firmowym jest wiarygodność.

W jaki sposób sztab prezydenta chce dotrzeć do nowych wyborców? Według różnych szacunków Andrzejowi Dudzie brakuje nieco ponad milion głosów, aby wygrać w drugiej turze.

Będziemy ciągle mówić o tym, o czym mówiliśmy również przed pierwszą turą – druga kadencja prezydenta Andrzeja Dudy będzie kadencją, którą będzie można scharakteryzować jako harmonijną współpracę z obozem rządzącym, która będzie też kontynuacją tego, co do tej pory robiliśmy jako obóz Zjednoczonej Prawicy, realizując program, z którym szliśmy do wyborów w 2015 r. Kontynuujemy więc to, co rozpoczęliśmy. Inny kandydat nie gwarantuje tego, a wręcz przeciwnie – gdyby prezydentem został Rafał Trzaskowski, choć mam nadzieję, że to nie nastąpi – będzie to oznaczało chaos i konflikt, który na pewno nie będzie służył rozwojowi państwa oraz nie przyczyni się do wyjścia z kryzysu, który mamy w związku z pandemią koronawirusa.

Mówił Pan wcześniej o wiarygodności prezydenta Andrzeja Dudy. A czy Rafał Trzaskowski, kiedy mówi np. o tym, że program 500+ trzeba utrzymać, czy też, że wiek emerytalny nie zostanie podwyższony, jest wiarygodny?

Można powiedzieć, że to swego rodzaju hipokryzja kandydata PO, ponieważ wszyscy dobrze wiemy, chociaż nie pamiętał tego sam Rafał Trzaskowski, że głosował przeciwko obniżeniu wieku emerytalnego, a to był pierwszy projekt prezydenta Andrzeja Dudy, który wnosił do Sejmu po wyborze w 2015 r. Rafał Trzaskowski nie pamiętał również tego, że był wówczas posłem. Wiarygodność Rafała Trzaskowskiego jest na poziomie poparcia, z jakim wybory skończył np. Robert Biedroń. Trzeba też pamiętać o tym, że jako kandydat Trzaskowski jest najgorszym spośród kandydatów PO, którzy ubiegali się o urząd prezydenta RP, czyli jego mistrzów i nauczycieli Donalda Tuska oraz Bronisława Komorowskiego. Przypomnę też w kwestii wiarygodności Rafała Trzaskowskiego to, co się działo, kiedy pojawiła się pandemia koronawirusa – wówczas uciekł on na L4, a jego rzeczniczka tłumaczyła to faktem, iż jest bardzo osłabiony. Gdy w Warszawie mieliśmy problemy z kanalizacją – najpierw Czajka, kiedy trzeba było pomocy rządu, bo Trzaskowski sobie z nim nie poradził oraz teraz – kiedy w stolicy mieliśmy do czynienia z ulewą, a na skutek tego z podtopieniami – w tym czasie Trzaskowski prowadził kampanię w Grudziądzu. To miara jego wiarygodności i „skuteczności”.