– W. zeznał, że pieniądze te z biura wspólnika W., Marka Falenty, odebrał jako pośrednik Michał Tusk – ujawnia informator „GP”. – Nigdy nie poznałem Marka Falenty, nie znam Marcina W. – stanowczo zaprzecza syn byłego premiera.

Marcin W. został w 2009 roku skazany za oszustwa, a dziś ma zarzuty za inne malwersacje i fałszowanie podpisów. Z pewnością nie jest to więc człowiek, którego słowa – nawet jeśli chodzi o zeznania złożone w prokuraturze – należy przyjmować bezkrytycznie.

Z drugiej strony część informacji przekazanych przez W. – jak twierdzą źródła "GP" – została przez śledczych potwierdzona. – I nie chodzi tylko o prywatyzację CIECH-u, lecz także o pieniądze, jakie miał przekazać na fundację związaną z małżonką prominentnego polityka SLD, dziś działającego w Koalicji Obywatelskiej – mówi informator „GP”.

Zresztą organy ścigania musiały uznać, że są choćby minimalne podstawy do weryfikacji rewelacji W., skoro Prokuratura Krajowa (PK) wszczęła m.in. w związku z nimi nowe postępowanie - czytamy w "GP".

Cały artykuł na ten temat już w środę 1 lipca w tygodniku "Gazeta Polska"