"Dla mnie nie ulega wątpliwości, że ewentualne zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego będzie oznaczało eskalację wojny na górze. Zwycięstwo Andrzeja Dudy to będą trzy lata stabilności, której potrzebujemy, żeby walczyć z epidemią i jej skutkami gospodarczymi"

- powiedział były wicepremier w TVN24.

Objaśniając swoje wypowiedzi z piątku, gdy mówił, że w razie wygranej Trzaskowskiego Zjednoczonej Prawicy będzie trudniej realizować program, ale "nie będzie żadnej katastrofy", oraz z poniedziałku, kiedy ocenił, że zwycięstwo Trzaskowskiego oznacza "trzyletnią wojnę i chaos", Gowin zwrócił uwagę, że w piątkowej wypowiedzi dodał, że każdy demokratyczny werdykt trzeba uszanować.

Według Gowina "bardzo ostra polaryzacja nie służy ogółowi społeczeństwa, zwłaszcza w czasach kryzysu wywołanego pandemią".

"Powinniśmy się koncentrować na tym, co łączy Polaków, a nie co dzieli. Prezydentura Andrzeja Dudy zdecydowanie będzie prezydentura bardziej łączącą, natomiast Rafał Trzaskowski, niezależnie od jego deklaracji, będzie pod presją swojego zaplecza politycznego, żeby osłabiać rząd albo nawet go obalić"

- dodał.

"Rafał Trzaskowski byłby prezydentem , który miałby za cel obalenie rządu Zjednoczonej Prawicy, po drugie byłby heroldem rewolucji obyczajowej w Polsce, a to w naturalny sposób antagonizowałoby Polaków, koncentrowało życie publiczne na sprawach, które powinny być domeną prywatnych wyborów" - mówił Gowin.

Pytany o swoje "zwroty i slalomy", które wprowadzają konsternację w świecie polityki, Gowin odparł: "Żadne zwroty i żadne slalomy. Konsekwentnie dążyłem do tego, żeby w Polsce przeprowadzono demokratyczne wybory i największym zwycięzcą pierwszej tury jest polska demokracja".

Zdaniem Gowina wynik Dudy "to potwierdzenie i tego, że był dobrym prezydentem, i w pewnym sensie tego, że rządy Zjednoczonej Prawicy dobrze służą Polakom". Zwrócił uwagę, że jest to najlepszy wynik, jaki kiedykolwiek uzyskał kandydat w pierwszej turze, poza wynikiem uzyskanym przez Aleksandra Kwaśniewskiego.

"Wynik prezydenta Dudy jest bardzo satysfakcjonujący" - ocenił Gowin, zaznaczając, że żadne sondaże nie wskazywały na ostateczne zwycięstwo już w pierwszej turze.

Pytany, czy prezydent powinien wziąć udział w debacie z Trzaskowskim, prezes Porozumienie powiedział:

"To jest dla mnie oczywiste, ale wszystko zależy od ustaleń sztabów; czym innym jest generalna otwartość na debatę, czym innym jest uzgodnienie konkretnych warunków".

Zwrócił uwagę, że Duda jest jedynym urzędującym prezydentem, który stanął do debaty już w pierwszej turze.

W drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzą się 12 lipca ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda i kandydat KO Rafał Trzaskowski. Według danych PKW ze wszystkich obwodów głosowania Andrzej Duda uzyskał w niedzielnej I turze 43,5 proc. głosów, a Rafał Trzaskowski - 30,46 proc.; frekwencja wyniosła 64,51 procent.