- Wiemy, jaką minę miał Władysław Kosiniak-Kamysz. Odzwierciedlała wynik, jaki osiągnął. Nie chcę pytać o ocenę… wiemy, że nie poszło. Czy nie popełniliście wcześniej błędu, angażując się w projekt wymiany kandydata Platformy, pomagając im skupić na sobie uwagę? Wtedy dwóch proc. blisko była Małgorzata Kidawa-Błońska, dziś taki wynik osiągnął Władysław Kosiniak-Kamysz

- rozpoczął Tomasz Sakiewicz.

Władysław Teofil-Bartoszewski wtedy stwierdził, że to nie PSL-Koalicja Polska zaangażowała się w proces wymiany kandydata (KO -red.), „tylko porozumienie pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską”.

- Wsparliście ten pomysł. PiS by się na to nie zgodził, gdyby nie jednolita postawa opozycji

- kontynuował Sakiewicz.

Przedstawiciel PSL zaznaczył, że „PiS by się na to zgodził, gdyby nie osiemnaście szabel ówczesnego wicepremiera Jarosława Gowina, który zadeklarował, że za wyborami majowymi nie zagłosuje”.

- Władysław Kosiniak-Kamysz wykonał ciężką pracę. Był w ponad dwustu miejscowościach, przejechał trzydzieści tysięcy kilometrów. Nie widać niestety tego w wyniku wyborczym

- mówił dalej Teofil-Bartoszewski.

Zadeklarował też, „że pozycja lidera ludowców nie jest zagrożona”.

Odnosząc się do zarzutu „porozumienia PO-PiS”, Suski odparł: „nie dogadaliśmy się”.

- Nie było innego wyjścia w sytuacji, kiedy Senat z ustawą czekał do ostatniej chwili. To w dużym stopniu PSL zrobiło prezent Platformie. Gdyby nie nastąpiła zmiana kandydatki, PSL miało szansę się odbić i odbudować. Oddało tę szansę Platformie, co zakończyło się, wszyscy wiemy jak

- podsumował Marek Suski.


Na konferencji prasowej o 10.00 szef PKW Sylwester Marciniak przekazał wyniki głosowania na podstawie danych z 99,78 proc. obwodowych komisji obwodowych, czyli z 27 tys. 168 komisji z ogólnej liczby 27 tys. 229 obwodów. Andrzej Duda uzyskał 43,67 proc. (8 mln 412 tys. głosów). Rafał Trzaskowski - 30,34 proc. (5 mln 845 tys.), Szymon Hołownia - 13,85 proc. (2 mln 667 tys.). Na kolejnych miejscach znaleźli się: Krzysztof Bosak - 6,75 proc. (1 mln 300 tys. głosów); Władysław Kosiniak-Kamysz - 2,37 proc. 457 tys.; Robert Biedroń - 2,21 proc. (425 tys.). Kolejni kandydaci uzyskali poniżej 0,3 proc. Frekwencja wyniosła 64,4 proc.