Jak pisał portal niezalezna.pl, deszczowa aura zapanowała dziś nad większością kraju. W Warszawie ulewnie padało przez kilkadziesiąt minut. To niestety wystarczyło, aby wiele ulic znalazło się pod wodą.

Zalana jest m.in. Trasa Łazienkowska w rejonie Torwaru, ul. Grójecka na wysokości ul. Racławickiej i Wisłostrada w kierunku Łomianek na wys. Spójni. Pod wodą był także Plac Trzech Krzyży. Woda ze studzienek wybijała na ok. 1 metra w górę. Ogromne ilości wody spływały ulicą Książęcą, która łączy Plac Trzech Krzyży z Powiślem. Samochody brodziły w niej powoli, zanurzone do połowy kół.

Woda zalała także ulice położone na prawobrzeżnej części stolicy. Deszczówka, której nie nadążały odprowadzać studzienki, sięgała na poziom kilkunastu centymetrów - m.in. na ul. Francuskiej i Zwycięzców. Nieco lepiej było na ul. Fieldorfa i w okolicach ul. Ostrobramskiej. Strażacy nieustająco otrzymują kolejne zgłoszenia po ulewie.

Rząd już zareagował.

„W Warszawie trudna sytuacja związana z podtopieniami w wielu miejscach miasta. Pan Premier zwołał spotkanie szefów odpowiednich służb w celu wsparcia działań pomocowych”

- poinformował po pierwszych doniesieniach o zalaniu rzecznik rządu Piotr Müller.

Sam zaś włodarz miasta stołecznego, który aspiruje do zarządzania całym krajem w tej chwili przebywa w Grudziądzu i przemawiał. Żalił się na rządzących.

"Im więcej kłód rzucają nam rządzący pod nogi, tym jesteśmy silniejsi; ale i tak poradzimy sobie" - mówił podczas spotkania z wyborcami.

 Internauci jednak zwrócili Trzaskowskiemu uwagę, że powinien wrócić do Warszawy.