Wyniki głosowania na podstawie danych z 99,78 proc. obwodowych komisji obwodowych, czyli z 27 tys. 168 komisji z ogólnej liczby 27 tys. 229 obwodów wskazują, że  Andrzej Duda uzyskał 43,67 proc. (8 mln 412 tys. głosów). Rafał Trzaskowski - 30,34 proc. (5 mln 845 tys.), Szymon Hołownia - 13,85 proc. (2 mln 667 tys.). Na kolejnych miejscach znaleźli się: Krzysztof Bosak - 6,75 proc. (1 mln 300 tys. głosów); Władysław Kosiniak-Kamysz - 2,37 proc. 457 tys.; Robert Biedroń - 2,21 proc. (425 tys.). Kolejni kandydaci uzyskali poniżej 0,3 proc

W rozmowie z Niezalezna.pl Łukasz Schreiber, minister-członek Rady Ministrów, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, odnosząc się do wyniku Andrzeja Dudy ocenił, że "to bardzo wysoki wynik, a nawet wyższy, niż zakładało większość sondaży przed wyborami".

Prawie 44 proc. to naprawdę wysokie poparcie - to więcej niż 8 proc. niż wynik sprzed pięciu lat przy jednoczesnym spadku o ponad 4 proc. kandydata PO

- dodał.

Zwrócę uwagę, że nikt poza Aleksandrem Kwaśniewskim w 2000 r. nie uzyskał w pierwszej turze wyborów prezydenckich lepszego wyniku. To drugi historycznie najlepszy wynik. To też potwierdzenie utrzymującego się wysokiego poparcia dla naszego obozu. Nie zmienia to jednak faktu, że w drugiej turze czeka nas bardzo ciężka walka

- zauważył.

Minister Schreiber ocenił, że ">>super kandydat<<, jakim pod względem elektoratu jest dla tej drugiej strony Rafał Trzaskowski, zdobył niższe poparcie niż 5 lat temu Bronisław Komorowski, którego uważano za słabego kandydata".

Z kolei trzeci kandydat - Szymon Hołownia - zdobył mniej głosów niż wtedy Paweł Kukiz. Proszę zwrócić uwagę, że po prawej stronie był również silny kandydat, Krzysztof Bosak, czego pięć lat temu nie było. Biorąc to wszystko pod uwagę prezydent Andrzej Duda osiągnął bardzo dobry wynik

- dodał.

Przypomniał, że "50 proc. udało się tylko raz osiągnąć - Aleksandrowi Kwaśniewskiemu - który miał pod kontrolą wszystko: ośrodki medialne, przedstawiano go tylko w dobry sposób".

Miał on też wyjątkowo beznadziejnych kontrkanydatów, czyli Olechowskiego, który był nadzieją liberalnego świata, a rok później startując w Warszawie nie wszedł nawet do drugiej tury wyborów; Krzaklewski - skompromitowany, którego wszyscy mieli dość i byli zmęczeni jego widokiem

- mówił.

Gdyby prezydent Duda był w takiej sytuacji, łatwiej byłoby mu przebić 50 proc. Kwaśniewski był jedynym przypadkiem, który taki wynik osiągnął, nie stanął on zresztą wtedy do debaty i frekwencja była dużo niższa. Gdybyśmy spojrzeli uczciwie, to zobaczylibyśmy skalę tego sukcesu. Proszę zerknąć nawet na wybory w USA - tam Trump nie uzyskał 50 proc. - tylko tam jest jedna tura i jeszcze inaczej liczona. Mało który prezydent w USA, gdzie społeczeństwo jest tak spolaryzowane, zdobył ponad 50 proc.  Jeśli spojrzymy na wybory poza rokiem 2000, to zawsze była to bardzo mała przewaga między głównymi kandydatami, a prezydent Duda osiągnął aż 13 proc. przewagi

- ocenił minister Łukasz Schreiber.