Przez całą Pani twórczość przewija się temat wiary. Pani najnowsze utwory mówią o Bogu, życiu pełnym zaufania do Niego, nadziei i miłości. Jak ważna jest dla Pani wiara? To ją chce Pani głównie przekazać swoim odbiorcom?

Od samego początku tworzę w nurcie tzw. muzyki chrześcijańskiej, choć nie wszystkie moje utwory nawiązują bezpośrednio do Boga. Wiara to część mojego życia, a w zasadzie jego całość; wzrastałam w niej od dziecka, ale przede wszystkim jest moim wyborem. Komponuję, śpiewam, opowiadam o sobie, swoim życiu, swoich doświadczeniach i to nimi przede wszystkim dzielę się z odbiorcami. W konsekwencji to, co przekazuję w swojej twórczości, to wartości, które wypływają z mojej wiary i których sama doświadczam dzięki niej. Staram się dzielić tym dobrem, które sama otrzymuję.

Obecnie realizuje Pani projekt „Niebo”, który ma być zbiorem śpiewanych opowieści o ziemskiej wędrówce do nieba. Powstał już utwór „Skarb”, a w przygotowaniu są kolejne: „Nie boję się” oraz „Bliżej niż myślisz”. Jaki jest cel tej muzycznej inicjatywy?

„Niebo” to projekt, który dłuższy czas nosiłam w sercu. W sumie składa się z 15 utworów. Wymienione przez Panią są zapowiedzią całego albumu, który – mam nadzieję – ukaże się wkrótce. Zostały nagrane w czasie, gdy w naszym kraju wprowadzono obostrzenia związane z pandemią. Każdy z muzyków – a jest nas ponad 20 osób – nagrał swoją partię w domu. Chcieliśmy podzielić się częścią „Nieba” właśnie w tym okresie, gdy życie wywróciło się do góry nogami. Pojawiło się wiele wątpliwości, niewiadomych, strachu i pytań o to, co dalej. Projekt ten ma być właśnie odpowiedzią na wiele takich pytań. Jest przede wszystkim opowieścią o tym, że niebiańska rzeczywistość istnieje naprawdę, że jest blisko nas, dostępna dla każdego, kto w nią uwierzy. Opowiada także o życiu, o naszych trudnościach, zmaganiach, upadkach, walce i powstawaniu. O tym, że tak naprawdę wszyscy jedziemy na tym samym wózku, a pielęgnowanie takich wartości, jak wzajemny szacunek, życzliwość, niesienie pomocy, pochylanie się nad sobą nawzajem, wykazywanie się empatią to w jakimś stopniu doświadczanie nieba już tutaj, na ziemi.

Z powodu pandemii realizacja utworów przebiegała w sposób niestandardowy. Jak ocenia Pani to doświadczenie?

Koordynacją nagrań i produkcją muzyczną zajmował się głównie mój mąż, który jest jednocześnie basistą i aranżerem muzycznym projektu. Pozytywną stroną takiej realizacji nagrań była z pewnością większa kontrola nad materiałem muzycznym nadsyłanym przez muzyków. Doświadczyliśmy także ogromnego profesjonalizmu i zaangażowania ze strony naszych współpracowników, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Niemniej obydwoje z mężem uznaliśmy, że w takiej formie nagrywania zabrakło nam spotkania z ludźmi, opracowania z nimi pewnych muzycznych szczegółów na żywo. Niektóre efekty w muzyce udaje się uzyskać i zarejestrować tylko podczas wspólnego muzykowania tu i teraz, więc podczas pracy zdalnej, na odległość, niektóre z nich stają się niemożliwe do uzyskania. 

To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że tam, gdzie spotykają się wspólna pasja, talent i dobra wola dzielenia się tym, co mamy, mogą powstać naprawdę dobre, ważne rzeczy, które działają na korzyść nas wszystkich. Oczywiście dużym ułatwieniem są dla nas współczesne możliwości sprzętowe usprawniające takie działania. 

CAŁY WYWIAD Z GABRIELĄ GĄSIOR W DZISIEJSZYM WYDANIU "GAZET POLSKIEJ CODZIENNIE".