Wiktor Młynarz: Niedawno został pan zaatakowany przez zbirów z Antify. Lewicowa przemoc polityczna przeciwko konserwatystom, obrońcom życia etc. stała się stałym elementem amerykańskiego życia politycznego, odkąd tylko Donald Trump rozpoczął prezydenturę. Jak źle już jest? I jak pańskim zdaniem się to skończy? 

Jack Posobiec: Antifa jest antyrządową grupą ekstremistów, którzy wyrwali się spod kontroli i widzą powstanie i metody rewolucyjne jako środek osiągnięcia swojego celu, którym jest zniszczenie systemu rządów w USA. Atakowali kościoły, chrześcijan, oficerów policji na wielu poziomach i wiele prywatnych firm. Są neomarksistami, którzy uważają zachodni system demokracji, wolnej przedsiębiorczości, wolności religijnej i wolności słowa jako nieprawowity i chcą obalić ten sposób życia wszelkimi dostępnymi środkami. Teraz agresywni członkowie Antify wykorzystują ruch Black Lives Matter, aby osiągnąć swoje własne cele. Rząd federalny powinien użyć wszystkich środków, aby skończyć z zagrożeniem [ze strony] antyrządowych ekstremistów dopuszczających się przemocy, nieważne jakie jej powody podają. To skończy się wtedy, kiedy wystarczająca ilość członków ich sieci znajdzie się za kratami i nie będą już mogli rekrutować nowych i finansować swoich operacji. W moim przypadku pracujemy nad tym, aby zidentyfikować napastników, którzy zaatakowali mnie w Waszyngtonie, a potem ich wszystkich oskarżę przed sądem. 

Kolejnym stałym motywem, zwłaszcza po śmierci George'a Floyda, było obalanie i wandalskie ataki na pomniki. I o ile obalanie pomników Konfederatów ma sens z ich punktu widzenia, ostatnio atakowano wiele pomników, których w żaden sposób nie można uznać za rasistowskie, jak pomnik ku czci żołnierza Unii, który oddał życie walcząc o abolicję niewolników czy prezydenta Ulyssesa S. Granta. Ostatnio chcą nawet obalić pomnik, który został zamówiony i opłacony przez byłych niewolników jako forma podziękowania prezydentowi Lincolnowi. Dlaczego? Czy robią to, bo lubią wandalizm, ponieważ chcą pokazać swoją siłę polityczną czy też mają jakiś inny powód? Co jest tutaj ostatecznym celem? 

Obalanie jakiegokolwiek pomnika to przestępstwo. Memoriał Emancypacji w Parku Lincolna był tak naprawdę oryginalnym pomnikiem Lincolna w Waszyngtonie i ma 50 lat więcej niż ten większy na drugim końcu miasta. Ta statua została ufundowana z pensji uwolnionych niewolników i została odsłonięta przez słynnego abolicjonistę Fredericka Douglassa. Niszczenie historii jest pierwszym celem każdej rewolucji kulturowej i świat widział tę taktykę wielokrotnie, od Lenina do Mao i Czerwonych Khmerów. Ich ostatecznym celem jest usunięcie historii, zastąpienie jej ich przesłaniem politycznym i traktowanie prawdziwej historii jak zakazanego kłamstwa. 

Protestujący z ruchu Black Lives Matter i niektórzy radykalni lewicowcy promują odebranie pieniędzy policji. W niektórych wypadkach lewicowe samorządy się poddały i faktycznie to zrobiły. Jak pana zdaniem skończy się ten eksperyment? Czy stanie się to czymś powszechnym w kontrolowanych przez lewicę miastach? 

Odebranie funduszy i robienie z policjantów przestępców skończy się powstaniem prywatnie opłacanych usług ochroniarskich dla bogatych, a klasa średnia i robotnicze rodziny będą musiały bronić się same. Widzieliśmy już, jak władze Minneapolis zatrudniły prywatnych ochroniarzy. To głupi i bezprawny eksperyment który doprowadzi do jeszcze większej ilości przemocy na ulicach, tak jak działo się to w dużych miastach jak Nowy Jork, czy nawet na środkowym zachodzie, w St. Louis. Kryminalizacja policji będzie miała paskudny wpływ na policjantów. Spędziłem 72 godziny pod przykrywką w strefie autonomicznej Seattle (CHAZ, dzielnicy opanowanej przez Antifę – dop. red.), gdzie policji rozkazano oddać kontrolę anarchistom, i zlikwidowano ją dopiero po gwałtownym wzroście przestępczości, strzelaninach i morderstwach. 

Jakiś czas temu Patrice Cullors, jedna z założycielek Black Lives Matter Global Fund (oficjalnego przedstawicielstwa ruchu BLM) przyznała telewizji CNN, że ich celem jest wyrzucenie Trumpa z Białego Domu. Myśli pan, że obecny chaos sprawi, że urzędujący prezydent przegra nadchodzące wybory? Czy też może zyska nowe głosy jako silny polityk, gotowy do odzyskania kontroli? 

Przemoc na ulicach jest czymś takim, co może nawrócić wyborców z przedmieść, którym może nie podobać się retoryka Trumpa, ale będą chcieli mocnego lidera, który ustabilizuje kraj. Jeżeli prezydent Trump stanie w obronie praworządności i skończy z tą przemocą i rozlewem krwi, to zdobędzie poparcie wielu niezależnych i umiarkowanych wyborców w obszarach zamieszkiwanych przez klasę robotniczą, jak Pensylwania, Michigan i Wisconsin, które pomogły mu wygrać w 2016. W podobnej sytuacji, przemoc i niestabilność roku 1968 doprowadziła do zwycięstwa kandydata Republikanów Richarda Nixona. 

Partia Demokratyczna z każdymi kolejnymi wyborami staje się coraz bardziej skrajnie lewicowa. Myśli pan, że to przypadek, samonaprawiający się błąd, czy też przeznaczeniem Demokratów jest stać się partią Alexandry Ocasio-Cortez (skrajnie lewicowej kongresman z Nowego Jorku) i jej podobnych? 

Demokraci nie są już partią Billa Clintona. JFK był silnym antykomunistą i gdyby nadal żył, to nie rozpoznałby własnej partii. Przez poddanie się trendom w mediach społecznościowych  i akceleracjonizmowi [teorii politycznej zakładającej wykorzystanie zdobyczy kapitalizmu do jego obalenia – dop. red.] Partia Demokratyczna straciła kontakt z Amerykanami. Ostatnio spędzili trzy lata promując absurdalną teorię spiskową, wedle której Trump był tajnym agentem Putina, a kiedy ona zawiodła, zaczęli twierdzić, że spiskował z Ukrainą. W tym tempie do końca wyborów skończą im się kraje, dla których Trump może w tajemnicy pracować. 

Otwarcie przyznaje się pan do polskich korzeni. Mają one dla pana jakieś głębsze znaczenie? 

Rodzina Posobców pochodzi z okolic Leżajska w południowo-wschodniej Polsce. Mój pradziadek dotarł do Pensylwanii w 1912 r. i zawsze byliśmy dumni z naszych polskich korzeni i wiary katolickiej. Mój dziadek podczas II Wojny Światowej służył pod Pattonem, a ja jestem weteranem marynarki wojennej. Nadal mamy rodzinę w Polsce i czasem ją odwiedzamy. Co więcej, nasza rodzinna chata nadal, po tylu latach, stoi w tej wiosce. W 2018 r. zabrałem żonę i naszego pięciomiesięcznego syna, aby wziąć udział w obchodach setnej rocznicy odzyskania niepodległości w Warszawie. Moja żona pochodzi z Brześcia i jej rodzina także doświadczyła wojny i komunizmu. Dla mnie moje polskie nazwisko jest czymś, z czego jestem bardzo dumny i mam nadzieję sprostać ideałom moich przodków. 

Co myśli pan o współczesnej Polsce i naszym bliskim sojuszu z USA? 

Polska w historii przeżyła wielkie cierpienia i opresję, ale zawsze walczyła o wolność, przeciwko siłom imperializmu, faszyzmu i komunizmu. W przeszłości wielcy bohaterowie, jak Pułaski czy Kościuszko, pomagali Amerykanom w zdobyciu wolności. Dzisiaj Polska i Ameryka nadal stoją razem, aby płomień wolności nie zgasł. Gdy rosną wojskowe, społeczne i ekonomiczne związki między oboma stronami, staje się to latarnią dla całego świata. To walka o zachodnie dziedzictwo, praworządność i ocalenie historii przed tymi, którzy chcieliby usunąć naszą historię i zastąpić ją swoimi politycznymi celami. 

Atak na prawicowego dziennikarza. W sieci pojawiła się akcja wsparcia z hasztagiem #TakJack


Atak na prawicowego dziennikarza. W sieci pojawiła się akcja wsparcia z hasztagiem #TakJack