Polacy żyjący w Stanach Zjednoczonych odegrali kluczową rolę w zwycięstwie Donalda Trumpa z Hillary Clinton w 2016 r. Według politologa Johna Kromkowskiego z Katolickiego Uniwersytetu Ameryki w Waszyngtonie, Polacy stanowią "prawie archetypiczny elektorat wahający się", który decyduje o tym, kto wygrywa wybory. Potwierdza to historia.

W tamtych wyborach przeważyły głosy Polaków, katolików a o zwycięstwie Trumpa w praktyce przesądziło niewiele ponad 100 tysięcy głosów w trzech stanach tzw. "zardzewiałego pasa": Pensylwanii, Michigan i Wisconsin.

Stany te, które przed wyborami były uważane za stosunkowo bezpieczne dla Clinton (w Michigan i Pensylwanii republikanin odniósł ostatnie zwycięstwo w 1988 roku, w Wisconsin - od 1984), w 2016 r. zagłosowały na Trumpa. Wszystkie trzy należą do największych skupisk amerykańskiej Polonii.

Dlatego też, według Rusińskiego, znaczenie polskiej społeczności w USA wzrosło niewspółmiernie.

Polonia w USA stoi przed szansą, której nie miała od dawna, zbudowania liczącego się narodowego lobby

– powiedział Maciej Rusiński.

Administracja Trumpa zauważyła rolę Polonii w Stanach Zjednoczonych. Kluczowe Swing State to Floryda i Pensylwania. Żaden kandydat nie może marzyć o wygranej bez zajęcia Florydy. Gdyby Polska na Florydzie mogła pokazać się jako wspólny, jednolity krąg, byłoby to bardzo ważne dla znaczenia Polonii w Stanach Zjednoczonych

– zaznaczył Rusiński