W akcji usuwania skutków nawałnic w niedzielę bierze udział 14 strażaków ochotników z sąsiedniego województwa małopolskiego, którzy przyjechali do Trzcinicy z własnej inicjatywy. Strażacy planują pozostać w zalanej wsi do wieczora.

Jak powiedział dowódca akcji, prezes OSP Pagorzyna Krzysztof Kozioł, zniszczenia po nawałnicach są bardzo duże.

"Według mnie, a jestem budowlańcem, niektóre domy mogą być nawet do rozbiórki. Mury budynków są nasiąknięte wodą ponad okna"

– ocenił.

Dodał, że do Trzcinicy próbował dostać się w sobotę wieczorem, ale "nie było szans dotarcia do miejscowości".

"W nocy otrzymałem informację, że pogotowie zabrało jednego poszkodowanego do szpitala w Gorlicach"

– powiedział. Dodał, że mężczyzna został ranny podczas ratowania jednego z członków rodziny, któremu woda odcięła drogę ucieczki.

"Rozegrała się tutaj ludzka tragedia. Tragedia, która powtarza się tutaj po raz kolejny" – powiedział Kozioł. Ranna w rękę została również mieszkanka Trzcinicy.

W sobotę wieczorem w wyniku nawałnic i gwałtownych opadów deszczu płynąca przez Trzcinicę niewielka rzeczka Młynówka gwałtownie wezbrała i zalała pobliskie domy i budynki gospodarcze. W niektórych budynkach poziom wody przekraczał metr wysokości.

W miejscowości trwa usuwanie skutków nawałnic. Z budynków i piwnic wypompowywana jest woda, udrażniane są zatkane przepusty drogowe.

Strażakom udało się uratować znajdujący się w Trzcinicy skansen archeologiczny Karpacka Troja. Ułożone wokół placówki m.in. worki z piaskiem zatrzymały rozlewającą się wodę.