O wsparciu byłych esbeków dla Rafała Trzaskowskiego pisał Piotr Lisiewicz dla "Gazety Polskiej":

Trzy tygodnie temu Zdzisław Czarnecki, przewodniczący Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP, broniącej esbeckich emerytur, zaapelował do byłych esbeków o zbieranie podpisów pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego, nawet jeśli mają jakiś „uzasadniony żal” do PO. Dość ciekawe było uzasadnienie: „powinniśmy to zrobić w dobrze pojętym interesie naszego Kraju i naszym własnym!”. Byli esbecy popierający często SLD dostali sygnał, że są powody, by wesprzeć Trzaskowskiego.

Tymczasem zatrudniona przez prezydenta Warszawy w ratuszu jest Aldona Machnowska–Góra, córka Konstantego Machnowskiego, komendanta komisariatu na Jezuickiej, na którym śmiertelnie pobito Grzegorza Przemyka. „Bijcie tak, żeby nie było śladów” - milicjanci wykonali to zalecenie dyżurnego. Maturzysta otrzymał kilkadziesiąt uderzeń pałkami w plecy i kilkanaście ciosów w brzuch.

Ojciec Machnowskiej – jak wynika z materiałów IPN – po śmiertelnym pobiciu Grzegorza Przemyka awansował do stopnia majora, a następnie, w końcu lat 80., na własna prośbę został skierowany do rodzinnej Ostrołęki na stanowisko komendanta Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych.

Konstanty Machnowski uniknął odpowiedzialności za sprawę śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka. W aktach sprawy zachowała się notatka ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka: „Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze”. O tej tezie, jako jedynie słusznej, mówiła oficjalna propaganda, która prowadziła też kampanię zniesławiania matki Przemyka i jego otoczenia.


„Rafał Trzaskowski specjalnie dla niej stworzył nowe stanowisko w urzędzie miasta. Tym samym Aldona Machnowska-Góra z Teatru Studio stała się jedną z najważniejszych osób w Warszawie”

- pisała w 2018 r. Gazeta Wyborcza.

Okazuje się, że Rafał Trzaskowski postanowił na Placu Zamkowym w Warszawie zorganizować imprezę kończącą kampanię wyborczą... zaledwie trzy minuty pieszo od dawnego komisariatu MO przy ul. Jezuickiej, gdzie katowano Grzegorza Przemyka. To tam maturzysta otrzymał kilkadziesiąt uderzeń pałkami w plecy i kilkanaście ciosów w brzuch.

O komentarz do tej bulwersującej sprawy poprosiliśmy marszałka seniora Antoniego Macierewicza.

Mam wrażenie, że teraz wokół pana Trzaskowskiego jest wielkie wsparcie ludzi z aparatu komunistycznego i to tych, na których ciąży podejrzenie o zbrodnie, o morderstwa, o najgorsze możliwe czyny, które muszą być ukarane. Dzięki Bogu już weszła ustawa o nieprzedawnieniu zbrodni komunistycznej. Mam nadzieję, że pan Trzaskowski będzie popierał tę ustawę a nie odwrotnie. Mam nadzieję, że pan Trzaskowski kiedyś - może wtedy, kiedy przegra wybory - zacznie mówić prawdę

- powiedział portalowi niezalezna.pl Antoni Macierewicz.

Rafał Trzaskowski na dzisiejszym wiecu wspominał swoją młodość, którą w latach 70-tych spędził m.in. na stołecznej Starówce.

"Patrzyliśmy wtedy - chłopaki i dziewczyny, mający kilkanaście lat, na tę rzeczywistość, zastanawialiśmy się co będziemy dalej robić. Patrzyliśmy na propagandę, na nienawiść, na szczucie ludzi na siebie, na nieprawdę w telewizji. Patrzyliśmy wtedy na tych ludzi, którzy robili kariery w komunie tylko dlatego, że mieli giętkie kręgosłupy i tylko dlatego, że się komuś podlizali. Patrzyliśmy na to z olbrzymim obrzydzeniem. I wtedy mówiliśmy do siebie po raz pierwszy w życiu: mamy dość"

- powiedział Trzaskowski.

Pytany o słowa Trzaskowskiego, Macierewicz stwierdził:

Nie mnie jest sądzić pana Trzaskowskiego jeżeli chodzi o jego przeszłość rodzinną. W tej sprawie powinna się wypowiedzieć jego mama, jego najbliżsi, ci wszyscy którzy służyli Służbie Bezpieczeństwa, którzy donosili na najbliższych i wtedy będziemy mogli w pełnym kontekście interpretować te słowa pana Trzaskowskiego. Może uciekał z domu, może to jest możliwe. Ja tego nie wiem.