W środę, 26 czerwca, Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" stawił się na przesłuchanie w charakterze świadka na komendzie policji przy ul. Wilczej w Warszawie. W skierowanym do dziennikarza wezwaniu widniała informacja, że dotyczy ono dochodzenia "w sprawie naruszenia godności organu konstytucyjnego".

Okazuje się, że jest też prowadzone postępowanie wobec mojej gazety, dotyczące zniesławienia organu konstytucyjnego, jakim jest Sąd Najwyższy. Ustępujące władze Sądu Najwyższego złożyły takie doniesienie, żądając oczywiście wieloletnich kar więzienia. Nie mogę mówić szczegółów. Mogę powiedzieć tyle, że sprawa jest moim zdaniem beznadziejnie głupia

- powiedział po wyjściu z budynku policji Tomasz Sakiewicz.

W środę zwróciliśmy się z pytaniami dotyczącymi tej sprawy do Sądu Najwyższego.

W otrzymanej odpowiedzi czytamy, że postępowanie jest efektem zawiadomienia, jakie 14 lutego 2020 ówczesna Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf skierowała do Prokuratury Rejonowej Śródmieście Północ w Warszawie.

Dotyczyć miało ono podejrzenia przestępstwa "znieważenia i poniżenia konstytucyjnego organu RP".

Chodzi m.in. o treści zawarte w artykule "Czy Gersdorf pójdzie do więzienia? Sędziowie Sądu Najwyższego postawili się ponad prawem" opublikowanym w tygodniku "Gazeta Polska" z 29 stycznia 2020 r. 

Co więcej, zawiadomienie dotyczy również - uznanego przez zgłaszającego za "znieważające" - "przedstawienia go [Pierwszego Prezesa SN - red.] na okładce czasopisma w todze na tle tablicy wymiarowej dla zatrzymanych, jak również poniżania przez przypisanie PPSN >>próby anarchizacji sądownictwa<<, >>niszczenia państwa prawa<< oraz >>jaskrawego naruszenia Konstytucji przez Sąd Najwyższy<<"