Wojewoda mazowiecki mówiąc o przyczynie zdarzenia stwierdził: "są różne podejrzenia, ale jest za wcześnie, by o tym mówić". Dodał, że dochodzenie w tej sprawie będzie teraz prowadzić policja, która - jak zapewnił - ustali wszystkie okoliczności.

- Wszystkie służby działają niezwykle sprawnie. Na miejsce od razu były zespoły ratownictwa medycznego i - tak jak mówiłem - lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Policja, która skutecznie tutaj najpierw zablokowała, a teraz przywraca ruch (...). Na miejscu straż pożarna zabezpieczyła, chodziło o to, żeby ta reszta autobusu nie spadła w dół. Tak więc to wszystko zostało zabezpieczone

 - mówił wojewoda mazowiecki.

Radziwiłł poinformował, że na miejsce wypadku "niebawem przyjedzie odpowiednia ekipa, żeby odebrać gaz z autobusu, który jest napędzany gazem". "Mogę powiedzieć, że wszystkie służby zdają tutaj egzamin niezwykle sprawnie" - ocenił.

- Reakcja była taka, jak trzeba i wszystko odbywa się tutaj według zasad i procedur, które są zaplanowane

 - podkreślił.

Radziwiłł poinformował, że Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego jest "również w pogotowiu".

- Według wszystkich meldunków tych, którzy uczestniczą w tej akcji ratunkowej nie ma żadnych niespodzianek. Wszystkie reakcje są odpowiednie

 - zapewnił.

Wojewoda mazowiecki przypomniał, że osób poszkodowanych było siedemnaście, które pojechały do szpitala i pięć, którym udzielono pomocy na miejscu. "Na pewno między cztery a sześć osób to są osoby ciężko ranne, ale o ich stanie jeszcze za wcześnie mówić" - powiedział Radziwiłł.

- W takiej sytuacji jak ta, skupiamy się na tym, co najważniejsze, na ratowaniu (...) To wszystko dzieje się w sposób sprawny i skoordynowany. Wszyscy, którzy wymagali pomocy, już znaleźli się w szpitalach

 - podkreślił Radziwiłł.

Mazowiecki Komendant Wojewódzki PSP bryg. Jarosław Nowosielski uczestniczący w akcji ratowniczej poinformował media, że strażacy rozpoczynają obecnie działania techniczne polegające na odessaniu gazu z autobusu. Gaz odessać ma firma zewnętrzna. Po tej operacji strażacy przystąpią do odcięcia zwisającej z wiaduktu części autobusu i przemieszczą ją na lawetę transportową. Podkreślił, że jest to operacja "trudna" i "czasowa".

Poinformował, że w akcji ratowniczej brały udział 23 zastępy państwowej straży pożarnej i 65 strażaków. "Praca jest ciężka, mozolna" - ocenił.