Na pięć kolejek przed końcem sezonu legioniści mają 64 punkty i aż o 11 wyprzedzają Piast oraz Lecha. W sobotę lider podejmie na Łazienkowskiej drużynę z Gliwic, która przegrała oba mecze w fazie finałowej - 0:2 z Lechem i 0:1 z Lechią Gdańsk. Trzeci z rzędu porażka sprawi, że mistrz straci szanse na obronę tytułu.

Legia w sobotę może mrozić szampana, a w niedzielę świętować mistrzostwo Polski

Z kolei legioniści - w przypadku zwycięstwa - będą mrozić szampany i czekać... do niedzieli. Wówczas bowiem poznański zespół zagra na wyjeździe z czwartym obecnie Śląskiem i jeżeli przegra lub zremisuje, tytuł zapewni sobie Legia.

Lider ma 11 punktów przewagi nad Piastem

Legioniści są w znakomitej sytuacji w tabeli, natomiast w gorszej, jeżeli chodzi o sprawy kadrowe. Zwłaszcza w formacji ataku, bowiem urazy leczą Gwinejczyk Jose Kante i Francuz Vamara Sanogo, którzy nie zagrają do końca sezonu. Na dodatek tuż przed środowym meczem z Jagiellonią w Białymstoku urazu doznał Czech Tomas Pekhart. Jakby tego było mało, wiadomo od kilku dni, że na osiem miesięcy wypadł z gry prezentujący świetną dyspozycję, ofensywnie usposobiony boczny obrońca z Czarnogóry Marko Vesovic.

Jednak nie tylko z tego powodu nie jest łatwo wskazać faworyta sobotniego meczu na Łazienkowskiej. Wprawdzie Piast nie zdobył punku i ani bramki od dwóch kolejek, ale akurat z Legią potrafi sobie radzić. W sezonie zasadniczym drużyna trenera Waldemara Fonalika dwukrotnie pokonała warszawski zespół - u siebie 2:0, a na wyjeździe 2:1, tuż przed przerwą spowodowaną pandemią, choć Legia grała wtedy w dziesiątkę od 10. minuty po czerwonej kartce Kante.

W pozostałych meczach 33. kolejki w tzw. grupie mistrzowskiej Jagiellonia zagra w niedzielę z Lechią, a dzień później Cracovia podejmie Pogoń Szczecin.