O zrzucie poprowadzonym kolektorem burzowym do Wisły przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji poinformował wczoraj prezes Wód Polskich Przemysław Daca. Jak podawał, zanieczyszczeń komunalnych było tak dużo, iż nie mieściły się w kolektorze i spływały terenem zielonym należącym do obszaru Natura 2000.

Minister środowiska stwierdził, że oczyszczalnia ścieków "Czajka" to symbol "największej katastrofy ekologicznej" i nieudolności rządów PO w Warszawie. Ocenił przy tym, że poza zeszłoroczną awarią kolektorów odprowadzających ścieki do oczyszczalni można mówić, że w stolicy jest "stała katastrofa ekologiczna".

Woś przekazał, że w reakcji na informacje prezesa Wód Polskich o zrzucie ścieków do Wisły, wraz z wiceministrem klimatu Jackiem Ozdobą podjęli interwencję w tej sprawie.

Okazuje się, że te kolektory, zbiornik, przepompownie są tak zaprojektowane, że przy każdej większej nawałnicy, przy każdym większym deszczu tak się będzie działo

- podkreślił.

Wyjaśnił, że chodzi o zrzuty ścieków do rzeki. Minister zwrócił uwagę, że pozwolenie środowiskowe dopuszcza w drodze wyjątku możliwość zrzutu w sytuacjach szczególnych. Takie zgody ma np. Kraków i Łódź, ale – jak zaznaczył – tam się to nigdy nie wydarzyło. "Tutaj – mimo, że ta zgoda jest absolutnie wyjątkowa – zdarzyło się to tylko w zeszłym roku 19 razy. Na to nie może być zgody" – oznajmił. Wskazał, że poza podaną przez niego liczbą zrzutów ścieków, przez wiele dni – podczas ubiegłorocznej awarii kolektorów – do rzeki płynęły nieczystości.

Woś poinformował, że Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie wszczął postępowanie wyjaśniające w związku ze szkodą w środowisku. Jak zapowiedział, uważnie będzie badany stopień szkód wywołanych nie tylko jednorazowym zrzutem, lecz także całościową działalnością oczyszczalni "Czajka" i częstotliwością zrzutów.

Wiceminister klimatu Jacek Ozdoba przypomniał, że jeszcze była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zdecydowała, że można w awaryjnych sytuacjach dokonywać dziesięciu zrzutów ścieków w ciągu roku. Tymczasem - jak podkreślił wiceminister klimatu - takich zrzutów wykonuje się zdecydowanie więcej.

Liczby są przerażające. 2016 rok - 15 zrzutów, 2017 - 27, 2018 - 20, 2019 - 19 zrzutów, plus jedna gigantyczna awaria. Ponad 3 mld litrów. Gdybyśmy to wylali na miasteczko Wilanów to miasteczko Wilanów znalazłoby się dwa metry pod fekaliami

- mówił Ozdoba.

]

Dodał, że do Wisły zrzucane były nie tylko wody opadowe, ale także ścieki przemysłowe i bytowe. Według niego, zrzuty ścieków świadczą o "daleko idącej nieekologicznej działalności prezydenta miasta stołecznego Warszawy". "Stąd decyzja, która podjąłem o weryfikowaniu stanu zanieczyszczenia wody ponad te regularne badania, które prowadzi Centralne Laboratorium Głównego Inspektora Ochrony Środowiska" - zaznaczył.