Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher w rozmowie z TVN24 powiedziała, że prezydent Trump chciał zaprosić prezydenta Dudę, "aby omówić, jak możemy pomóc sobie nawzajem w tych trudnych czasach po epidemii, co możemy zrobić z gospodarczego punktu widzenia, aby nasze kraje 'odmrozić', oraz co możemy wspólnie zrobić, aby współpracować w zakresie badań nad szczepionką".

- Nie wiadomo mi o jakichkolwiek poważnych deklaracjach, które miałyby paść. Natomiast wiem, że zarówno Polaków, jak i Amerykanów należy poinformować o postępach we wszystkim, co robiliśmy razem, począwszy od 5G do cywilnej energetyki jądrowej oraz kwestie dodatkowych żołnierzy, którzy mogą przybyć do Polski, stopnia zaawansowania w tej kwestii oraz tego co robimy, aby współpracować na rzecz - mam nadzieję - przełomu w kwestii COVID-19 i wspólnych działań, aby wynaleźć szczepionkę (na koronawirusa)

- dodała.

Ambasador odniosła się do doniesień, jakoby po możliwym wycofaniu około dziewięciu tysięcy żołnierzy USA z niemieckich baz pewne siły mogły zostać przeniesione do Polski.

- Nie sądzę, żeby podjęto decyzję co do tego, gdzie tych dziewięć tysięcy żołnierzy zostanie przeniesione

 - powiedziała. "Zadeklarowaliśmy rozmieszczenie dodatkowego tysiąca żołnierzy w Polsce, natomiast skąd ci żołnierze będą pochodzili, tego na tę chwilę nie wiem. Wiem tylko tyle, że przybędą" - podkreśliła.

Ambasador zwróciła uwagę, że Polska i USA są bardzo bliskie "sfinalizowania naszej umowy o współpracy w zakresie obronności, która jest niemal domknięta".

Co do tego tysiąca żołnierzy, to nie mam pewności, czy nawet Pentagon podjął decyzję, skąd ci żołnierze będę pochodzili, a zatem nie, nie ma to nic wspólnego z żołnierzami z Niemiec

- wyjaśniła.

Według ambasador Mosbacher, gdy mówi się o obecności amerykańskiego wojska w Polsce, należy brać pod uwagę rotacyjne rozmieszczenie. Jak wyjaśniła, "to kwestia "elastyczności i szybkiej reakcji, więc rotacyjna obecność żołnierzy jest tak naprawdę nowym paradygmatem obowiązującym w XXI wieku". "Dlatego też myślę, że oczywiście, będą pewne elementy stałe, jak chociażby dowództwo, ale poza tym żołnierze ci będą rozmieszczani rotacyjnie" - dodała.

Zapytana o stworzenie stałej bazy wojskowej w Polsce, od ostatniej wizyty prezydenta Dudy w USA funkcjonującej pod potoczną nazwą "Fort Trump", ambasador odpowiedziała, że "to określenie, które wtedy się faktycznie pojawiło, natomiast wydaje mi się, że nigdy nie było brane pod uwagę dosłownie".

"Chciałabym móc dzisiaj powiedzieć coś bardziej konkretnego, natomiast mogę ująć to tylko tak, przy czym to nie jest coś, co wydarzy się z dnia na dzień: oczywiście być może prezydenci będą o tym rozmawiać, natomiast myślę, że pojawią się dalsze oświadczenia w najbliższych miesiącach dotyczące możliwego ustanowienia dowództwa w Polsce" – dodała.

Ambasador była pytana, czy możliwe jest przeniesienie wojskowego sprzętu amerykańskiego z Niemiec do Polski, a może nawet broni atomowej. "Nie, nie wchodzi to w grę, tego nie rozpatrujemy" - odpowiedziała.