Po dzisiejszym przesłuchaniu Sakiewicz mówił:

Są równolegle prowadzone dwa postępowania. Jedno dotyczy zniesławienia - rzekomo - marszałka Grodzkiego. Okazuje się, że jest też drugie prowadzone wobec mojej gazety, dotyczące zniesławienia organu konstytucyjnego, jakim jest Sąd Najwyższy. Ustępujące władze Sądu Najwyższego złożyły takie doniesienie, żądając oczywiście wieloletnich kar więzienia

Nie mogę mówić szczegółów. Mogę powiedzieć tyle, że sprawa jest moim zdaniem beznadziejnie głupia. Poziom intelektualny zgłaszającego musiał być wyjątkowo niski

- podkreślił.

Redaktor naczelny Gazety Polskiej dodał też, że "chyba rzeczywiście lepiej, że sprawa jest tajna, bo inaczej autorytet Sądu Najwyższego bardzo nisko upadnie".

Jak jednak ustalił portal Niezależna.pl, zawiadomienie dotyczy również treści zawartych w satyrycznej rubryce Piotra Lisiewicza "Zyziu na koniu Hyziu". Zwróciliśmy się z pytaniami do Sądu Najwyższego - kto się poczuł urażony tekstami Lisiewicza tak bardzo, że aż doniósł na policję.

Od kilku godzin czekamy na odpowiedź.

Więcej na naszym nagraniu: