Według profesora kontekst przedstawionego rozszerzenia dotychczasowej formy zadośćuczynienia Niemiec dla Polski jest oczywisty.

Na kilka dni przed wyborami w Polsce część niemieckiej elity politycznej próbuje pozornie zaspokoić polskie roszczenia, aby zdyskredytować krytyczne przedstawienie obecnego polskiego rządu na temat bieżącej polityki niemieckiej. 

– twierdzi ekspert. 

W kontekście unijnym analityk Instytutu Zachodniego zwraca uwagę na środowiska lewicowe, w których narasta obawa, że patriotyczne partie konserwatywne we wszystkich krajach europejskich zjednoczą się i stworzą potężny blok, mogący powstrzymać zbliżającą się reformę UE w kierunku jeszcze większej centralizacji i poprawności politycznej.

Jako że we współczesnych Niemczech nie istnieje rażąca i prawdziwa forma niesprawiedliwości rasowej (...), lewicowi i Zieloni politycy niemieccy próbują wykorzystać polskie roszczenia do uzyskania moralnej wiarygodności, potrzebnej, by zgromadzić zwolenników wokół swojej sprawy i by przeciwstawić się hegemonicznej CDU (kanclerz Niemiec Angeli) Merkel.

 – twierdzi historyk.

Co do faktycznej formy reparacji prof. Engels wyraźnie zaznacza, że państwo niemieckie, niezależnie od tego, kto nim rządzi, nigdy nie zapłaci właściwych reparacji za szkody i ofiary nazistowskich Niemiec w Polsce, ponieważ suma byłaby tak wysoka, że zrujnowałaby niemiecką gospodarkę na całe dziesięciolecia.

Jak dodaje, potencjalne kwoty w propozycji Sarrazina będą nie tylko o wiele niższe niż polskie roszczenia, a w niektórych przypadkach będą czysto symboliczne, takie jak współfinansowanie opieki medycznej współczesnych osób, które przeżyły II wojnę światową lub propozycja pomocy Polsce w dokumentowaniu niemieckich zbrodni wojennych.

Niektóre z propozycji, takie jak współfinansowanie dużych projektów kulturalnych, prof. Engels nazywa obosiecznymi. Według niego wszystkie działania, które liczne instytucje niemieckie już wykonują w Polsce, wyraźnie wspierają ideologię lewicowo-liberalną.