Od dłuższego czasu trwa (i zapewne szybko się nie zakończy) debata o konieczności zwiększenia redukcji emisji gazów cieplarnianych – założenie jest, aby do 2030 r. z obecnych 40 procent „zejść” do około 55 procent względem 1990 r. Na unijnym forum, ale także w poszczególnych krajach, dyskutuje się o sposobach osiągnięcia wyznaczonego celu. Nierzadko wymiana opinii jest burzliwa, bo to, co wydaje się optymalne w jednym zakątku Europy, w innym może wywołać poważne skutki gospodarcze.

Tematem zajęli się również eksperci Instytutu Jagiellońskiego, którzy w czerwcu zaprezentowali raport „Łączenie sektorów zielonej energii. Co to oznacza dla Polski? Elektryfikacja, decentralizacja, digitalizacja". Kluczowy wniosek z niego wynikający brzmi, że optymalną koncepcją jest tzw. łączenie sektorów zielonej energii.

„Kierunek ten zakłada znaczny wzrost wykorzystania energii elektrycznej, pochodzącej z najtańszej formy jej pozyskiwania, tj. elektrowni wiatrowych i instalacji fotowoltaicznych, zasilania określonych sektorów gospodarki takich jak sektor transportowy, różne gałęzie przemysłu oraz ciepłownictwo systemowe i indywidualne ogrzewanie budynków w celu minimalizacji zależności od paliw kopalnych”

– podkreślają autorzy opracowania.

Równocześnie przekonują, iż zastosowanie takiego rozwiązania może spowodować, że „potencjał redukcji emisji w roku 2050 względem roku 2020 wynosi ok. 68 proc., co odpowiada ok. 83 proc. względem roku 1990”. Oczywiście taki efekt jest uwarunkowany kilkoma czynnikami, chociażby założeniem, że już w 2030 r. ponad połowa energii elektrycznej zużywanej w Polsce będzie wytwarzana poprzez źródła wykorzystujące energię słońca oraz lądowe i morskie elektrownie wiatrowe.

Wnioski raportu Instytutu Jagiellońskiego przykuły uwagę branży i polityków.

„Obrazują możliwość zastosowania w Polsce modelu, który cieszy się dużą popularnością w Europie. Modelu opartego na zwiększaniu efektywności systemu energetycznego poprzez łączenie sektorów. Jest to kierunek ambitny, wymagający zaangażowania oraz współpracy wytwórców i odbiorców energii”

– stwierdziła wicepremier i minister rozwojów Jadwiga Emilewicz.

Autorzy raportu podkreślają, że powodzenie zaprezentowanej koncepcji jest uzależnione od wielu czynników. Chociażby bezpośrednia elektryfikacja może pochłonąć ponad połowę zużycia energii w transporcie do 2050 r. Istotną rolę do odegrania mają także innowacje w budownictwie mieszkaniowym, a zwłaszcza w sektorze ciepłownictwa i ogrzewnictwa.