Lidia Lemaniak: Panie Ministrze, czy wybory prezydenckie 28 czerwca będą w pełni bezpieczne dla Polaków?

Prof. Łukasz Szumowski: Tak jak przy każdej aktywności społecznej w czasie epidemii, tak i przy wyborach pewne ryzyko zawsze istnieje. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie bezpiecznego dystansu, a w przypadku gdy jest to niemożliwe – noszenie maseczki. Po analizach widzimy jednak, że w większości powiatów w Polsce liczba osób zakażonych jest niewielka – to 50, 30, 20 mieszkańców na 10 tys. W związku z tym prawdopodobieństwo spotkania osoby chorej jest teraz niezbyt duże.

Dlaczego rekomendował Pan wybory w formie wyłącznie korespondencyjnej tylko w dwóch gminach?

Przeanalizowaliśmy cały kraj, każdy powiat w Polsce, pod względem liczby aktywnych chorych. Tam, gdzie było to faktycznie dużo, powyżej średniej krajowej, analizowaliśmy tzw. zapadalność już w konkretnych gminach. Tam, gdzie przekraczała ona 100 na 10 tys. mieszkańców, skorzystałem z nadanego mi uprawnienia, żeby rekomendować formę wyborów wyłącznie korespondencyjną.

Czy koronawirus przestał być groźny? Pytam, bo często, zwłaszcza w transporcie publicznym, widać ludzi, którzy lekceważą zalecenia i nie noszą maseczek.

Niestety, wirus nie przestał być groźny. Wciąż część ludzi umiera na wywoływaną przez niego chorobę. Polacy nie doświadczyli tragedii, która była w niektórych krajach, gdzie zmarły dziesiątki tysięcy ludzi i śmierć była obecna wszędzie. U nas, na szczęście, takiej sytuacji udało się uniknąć i dlatego też pewnie Polacy mają wrażenie, że tej epidemii nie ma i nigdy nie było.

To jak przekonać Polaków, żeby jednak przestrzegali zaleceń i tam, gdzie powinni, nosili maseczki i przestrzegali innych środków ostrożności?

Pozostaje chyba tylko powtarzać to Polakom, że bez ich odpowiedzialności wszystko może się zdarzyć. Musimy mieć w pamięci Włochy czy Hiszpanię. Niezwykle istotna jest tu rola mediów.

CZYTAJ CAŁY WYWIAD z prof. Łukaszem Szumowskim w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie".