Adam Borowski w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem przyznał, że ruchy społeczne mają ogromne znaczenie w mobilizacji wyborców.

- My, działacze społeczni, mobilizujemy się, bo za tymi kilkudziesięcioma tysiącami ludzi stoją ich rodziny, znajomi, przyjaciele. Wierzę w to, że przekłada się to na parę procent głosów. Ja we wszystkich swoich wystąpieniach, rozmowach, nie mówią o niczym innym niż o tym, że grają larum, że Polsce grozi absolutny paraliż, gdyby Andrzej Duda nie wygrał. Bez emocji, ale z zaangażowaniem, jakie udaje mi się przekazać, należy mówić o tym

- powiedział szef warszawskiego Klubu "GP".

 

- Nasza mobilizacja, nasze rozmowy z sąsiadami, przyjaciółmi, spokojne tłumaczenie, co grozi Polsce, gdyby wygrał Trzaskowski, jest niezbędne. Każdy głos w tej chwili się liczy. Nazwałem to "współczesną bitwą warszawską". Ona kosztuje tylko odrobinę rozsądku, mobilizacji, postawienia krzyżyka na karcie wyborczej. Zwycięstwo będzie niezwykle ważne. Wtedy zatrzymano nawałę bolszewicką, a teraz powstrzymamy nawałę ideologiczną, która grozi Polsce

- dodał Adam Borowski.