Temat wizyty Andrzeja Dudy w Waszyngtonie był jednym z głównych tematów rozmowy w dzisiejszym programie Michała Rachonia "Woronicza 17". Sporo uwagi poświęcono sprawom bezpieczeństwa, które znajdują się wysoko w agendzie spotkania prezydentów Polski i USA. Zdaniem posła KO, Roberta Kropiwnickiego, umieszczenie w Polsce amerykańskiej broni jądrowej, co jest od pewnego czasu rozważane, wystawi nasz kraj na cel.

- Dla nas kluczowe jest budowanie bezpieczeństwa w oparciu o Sojusz Północnoatlantycki, również z sojusznikami europejskimi, a nie kłócenie się z Niemcami. My nie potrzebujemy konfliktu z Niemcami, a niestety Andrzej Duda trochę wpycha nas w tę narrację. Jeszcze jak się okaże, że broń jądrową będą chcieli rozmieścić Amerykanie nie na terenie Niemiec, a na terenie Polski, to też my będziemy musieli za to zapłacić. W sposób naturalny staniemy się większym celem ataku. Tu trzeba poważnej rozmowy

- stwierdził Kropiwnicki.

- Jak pan wytłumaczy, że Federacja Rosyjska podczas kolejnych ćwiczeń Zapad ćwiczy ataki nuklearne na Polskę, choć w Polsce nie ma żadnej broni jądrowej? - dopytywał Michał Rachoń.

- To że jesteśmy w NATO, wszystkie państwa... Odwracanie uwagi od problemów Polaków, od opieki zdrowotnej, która się rozsypuje, od wyjścia z kryzysu gospodarczego, tak traktujemy tę wizytę Andrzeja Dudy - mówił w odpowiedzi poseł KO.

Rozmowa w studiu dotyczyła też zakupu od USA samolotów najnowszej generacji - F-35. Odnosząc się do wypowiedzi Kropiwnickiego, Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS, stwierdził, że Polska ma możliwość zakupu sprzętu wojskowego z USA, często takiego, do którego nie mają dostępu inne kraje na świecie, czy nieliczne, jak w przypadku F-35.

- Przypomnę, była możliwość, by Polska weszła do konsorcjum produkującego F-35, ale ówczesny minister obrony narodowej z PO, Bogdan Klich, ją odrzucił kilka lat temu. Dzisiaj, dzięki dobrym stosunkom ze Stanami Zjednoczonymi, mamy możliwość, jako jeden z nielicznych krajów na świecie, kupić te nowoczesne samoloty - mówił Fogiel.

- Za jakie pieniądze!? Chcecie kupić najdroższe samoloty na świecie bez targowania się - przerwał mu Kropiwnicki.

- Jeśli ktoś w ten sposób podchodzi do tych wszystkich spraw, to naprawdę powinien zajmować się opieką nad kurami w sposób opisany przez marszałka Piłsudskiego, a nie politykę robić. Tak, są to najdroższe samoloty na świecie, bo są najnowocześniejsze w tym momencie i najlepsze. To jedyne samoloty na świecie tej generacji i żaden inny kraj nie posiada takich w swoim uzbrojenie. Byłyby tańsze, gdyby nie decyzja ministra Klicha, że nie wchodzimy do konsorcjum produkującego F-35 i nie czynimy pewnych nakładów technologicznych wcześniej

- odpowiedział Fogiel.