"Bezpieczeństwo państwa, to nie jest tylko silna armia, to nie są (tylko) sojusze, bo w naszych doświadczeniach życiowych, historycznych pokazane jest to, że sojusze nie zawsze zadziałały, a armia nigdy nie jest dostatecznie silna, żeby samodzielnie, zawsze, bez wsparcia narodu, bez wsparcia wspólnoty narodowej, mogła wykonać każde zadanie" - ocenił kandydat na prezydenta na konferencji prasowej. Jak podkreślił, "tylko wspólnota narodowa, przywrócone braterstwo i normalność gwarantują bezpieczeństwo Polski i jej rodzin".

Lider ludowców przekonywał, że startuje w wyborach prezydenckich, żeby "przywrócić to braterstwo". "Będę chciał w Kancelarii Prezydenta zaprosić do współpracy wszystkie środowiska polityczne i powołać ministrów z każdego ugrupowania" - zadeklarował.

Jak dodał, będzie chciał postawić na dialog i porozumienie, na dialog obywatelski, na organizacje pozarządowe, "które dzisiaj potrzebują ogromnego wsparcia nie tylko finansowego, ale też aktywności choćby w opiniowaniu ustaw".

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że należy pokonać kryzys ustrojowy, polityczny i w ochronie zdrowia.

Będę chciał przygotować pakt na rzecz zdrowia, który wprowadzi reformę ochrony zdrowia, oddłużenie szpitali, dofinansowanie leczenia, odbudowę przemysłu farmaceutycznego w Polsce, odbiurokratyzowanie służby zdrowia, podniesienie wynagrodzeń. To są główne założenia

- zapowiedział.

Według niego, podniesienie wynagrodzeń w służbie zdrowia jest konieczne ze względu na "ogromny kryzys kadrowy", zwłaszcza wśród pielęgniarek.