Po zrzuceniu z cokołu, pomnik podpalono.

Akcja obalenia posągu Pike'a (1809-1891) - amerykańskiego poety, dziennikarza, prawnika wojskowego i wolnomularza, a także uczestnika wojny meksykańsko-amerykańskiej i wojny secesyjnej - wzburzyła prezydenta USA Donalda Trumpa, który zarzucił na Twitterze waszyngtońskiej policji, iż "nie dopełniła swych obowiązków, dopuszczając do strącenia z cokołu i podpalenia pomnika".

"Ci ludzie powinni być natychmiast aresztowani" - napisał Trump.

"Jaki wstyd dla naszego kraju!"

- dodał.

Albert Pike walczył po stronie wojsk Konfederacji, która sprzeciwiała się zniesieniu niewolnictwa, za czym opowiadała się Północ kraju. Mimo pewnych przesłanek historycy nie dowiedli jednak, że Pike rzeczywiście był członkiem rasistowskiego Ku-Klux-Klanu, choć istnieje wśród nich zgoda, że mógł żywić uprzedzenia rasistowskie.

W trakcie wojny secesyjnej ten pisarz, prawnik i wolnomularz dowodził w stopniu generała brygady oddziałami Indian, które wsławiły się aktami okrucieństwa, skalpując przeciwników poległych w bitwie pod Pea Ridge. Po wojnie pracował najpierw jako nauczyciel, a potem jako adwokat, choć utrzymywał się w dużej mierze z pisania.

Albertowi Pike przypisywane jest opracowanie w latach 1859-1871 planu trzech wojen światowych, a także co najmniej dwóch wielkich rewolucji, po których miał zapanować "Nowy Porządek Świata". Był także aktywnym działaczem ruchu masońskiego; wiele jego tekstów poświęconych jest tej tematyce.

Pomniki europejskich zdobywców, postaci z czasów kolonialnych i postaci posądzanych o rasizm są dewastowane i obalane w Stanach Zjednoczonych oraz w innych krajach świata na fali protestów przeciw niesprawiedliwości na tle rasowym w następstwie brutalnego uduszenia czarnoskórego George'a Floyda przez białego policjanta podczas interwencji w Minneapolis 25 maja.

Manifestanci chcą likwidacji wszelkich upamiętnień Konfederacji w USA. W związku z protestami kierownictwo Pentagonu zadeklarowało przed tygodniem możliwość zmiany nazw baz wojskowych nazwanych na cześć przywódców konfederatów. Stanowczo sprzeciwił się temu prezydent Trump, który w serii tweetów podkreślał, że nazwy baz wojskowych są częścią historii, w którą "nie należy ingerować".