W czasie II wojny światowej Niemcy skazali na śmierć w całej Europie wszystkich Żydów, bez względu na płeć, wiek, wykształcenie, pozycję społeczną – powiedziała podczas uroczystości prof. Magdalena Gawin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego. – Natomiast w niewielu krajach, na Ukrainie, w Polsce i przez krótki czas w Serbii Niemcy wdrożyli dodatkowy system: bezwzględną karę śmierci za każdą, najmniejszą pomoc Żydom. Tego Europa zachodnia nie doświadczyła. Doświadczyli tego Polacy, a zwłaszcza rodziny „Zawołanych po Imieniu” – podkreśliła minister Gawin. –  Zadaniem tego programu jest uczczenie bohaterów, a owymi bohaterami są dzisiaj pani Zofia Krasuska i jej 6-letni synek Boguś, ale chcemy także sprawić, by ta historia rodzinna – bo najczęściej to rodziny przechowywały pamięć o tamtych dramatycznych wydarzeniach – stała się historią wspólnoty lokalnej. Jeśli państwo, mieszkający tutaj, będziecie pamiętali o tej historii, to będzie o niej pamiętał cały świat. Chcę się zwrócić z apelem do władz samorządowych, do nauczycieli szkół, żeby włączyli ten element historii lokalnej do nauczania historii, żeby dzieci nie uczyły się tylko o odległych wydarzeniach, ale żeby lekcje historii żywej mogły odbywać się w tym miejscu – zaapelowała minister Magdalena Gawin.

Uroczystość rozpoczęła się w piątek 19 czerwca o godz. 11 Mszą Świętą w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Wiśniewie odprawioną przez ks. proboszcza kanonika Henryka Krupę. Następnie we wsi Tworki odbyło się odsłonięcie kamienia z tablicą upamiętniającą zamordowanych Zofię i Bogusia Krasuskich. W uroczystości wzięli udział m.in. prof. Magdalena Gawin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego; Karol Tchórzewski, starosta Powiatu Siedleckiego; Krzysztof Kryszczuk, wójt gminy Wiśniew, oraz dyrektor Instytutu Pileckiego dr Wojciech Kozłowski. Specjalnymi gośćmi byli przedstawiciele Rodziny Krasuskich, w których imieniu głos zabrał Zbigniew Krasuski, syn Leona i przyrodni brat Bogusia.

Niemcy nie oszczędzili nawet dziecka

Zofia i Leon Krasuscy, gospodarze z Tworek koło Siedlec, mieli małego synka, któremu nadali imiona Feliks Bogusław. Chłopca na co dzień nazywano Bogusiem. W 1942 r. do Krasuskich zaczęli przychodzić po pomoc Żydzi, którzy ukrywali się w pobliskim lesie. Rodzina dzieliła się z nimi żywnością. Jesienią, kiedy noce stawały się coraz chłodniejsze, Leon przygotował dla nich kryjówkę w wolnostojącej piwnicy na ziemniaki. Schronienie znalazło tam sześciu lub siedmiu nieznanych z imienia i nazwiska mężczyzn. W dzień nie wychodzili na zewnątrz, więc nikt z dalszej rodziny i sąsiadów nie wiedział o udzielanej pomocy.

13 lutego 1943 r. do gospodarstwa Krasuskich przyjechali Niemcy z pobliskiego Łukowa (dystrykt lubelski)mówi Agnieszka Dąbek, koordynatorka naukowa projektu z Instytutu Pileckiego. W poszukiwaniu ukrywających się Żydów przeprowadzili rewizję domu i zabudowań gospodarczych. Brat Leona, Antoni, wraz ze swoim synem Wacławem, został zmuszony by wyrzucić słomę ze stodoły. Miało to ułatwić przeszukanie. Uwagę Niemców zwróciły buty pozostawione przy wejściu do piwnicy. Okazało się, że należały do jednego z ukrywanych Żydów. Po znalezieniu kryjówki wszystkich wyprowadzono na podwórze i ustawiono razem z Zofią i Bogusiem. Leon, który w tym czasie był w stodole przy słomie, wykorzystał moment nieuwagi i uciekł przez dziurę w ścianie zasłoniętą deską na jednym gwoździu. Pobiegł w stronę lasu, gdzie znalazł schronienie. Żandarmom nie udało się go schwytać – dodaje Agnieszka Dąbek.

Niemcy zastrzelili zarówno Zofię, jak i małego Bogusia, a także wszystkich ukrywanych Żydów. Rodzina otrzymała pozwolenie, by matkę z synem pochować na cmentarzu w Wiśniewie, Żydzi natomiast zostali zakopani na miejscu wydarzeń. Leon Krasuski wiele tygodni ukrywał się.

Po wojnie szczątki Żydów zostały przeniesione na cmentarz żydowski. Leon Krasuski sprzedał gospodarstwo, ponieważ nie chciał już do niego wracać. Ponownie ożenił się i założył nową rodzinę.