Nawiązując do wypowiedzi niektórych polityków opozycji, którzy zwracają uwagę na to, że zbliżając się do Stanów Zjednoczonych wchodzi się na potencjalnie kolizyjny kurs z interesami państw Unii Europejskiej, wiceminister Horała powiedział, że oczywiste jest, że USA mają swoje interesy, na szczęście jednak są one zbieżne z polskimi.

Oczywiście, że je mają, też chcą zarabiać, nie są instytucją charytatywną, ale zwracam uwagę, że Niemcy również i Francja również. I Unia Europejska ma swoje interesy, więc mówienie, że powinniśmy w imię "europejskiej solidarności" uzgadniać i nie żądać nic w zamian od naszych partnerów europejskich, a ze Stanami - "no to twardo", to jest po prostu naiwność

- uważa Marcin Horała.

Ze wszystkimi partnerami na arenie międzynarodowej musimy negocjować uczciwie, ale dbając o nasz interes narodowy. Wszyscy oni chcą zarobić i my też chcemy. Najlepszy interes to jest taki, kiedy zarabiają obie strony i obie są zadowolone

- dodał minister.

Zaznaczył, że to państwa europejskie nie wypełniają często swoich zobowiązań dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa w ramach NATO, choćby przez zagwarantowanie odpowiednich nakładów na obronność.

Tak się składa, że w tej części Europy interesy Stanów Zjednoczonych są zbieżne z interesem Polski, a np. interesy Niemiec - a to już różnie bywa. Chociażby wspomniany Nord Stream jest tego najlepszym przykładem. Dlatego nie powinniśmy ulegać żadnym kompleksom i mitom, nie dać się zwieść pięknymi słowami, tylko twardo negocjować polskie interesy. Mamy taką szczęśliwą sytuację, że ten interes jest zbieżny z interesem największego światowego supermocarstwa i powinniśmy z tego korzystać

- podsumował Horała.

24 czerwca prezydent Andrzej Duda odbędzie wizytę w Stanach Zjednoczonych, gdzie wśród tematów rozmów z prezydentem Donaldem Trumpem będą m.in. obronność, energetyka, handel i inwestycje amerykańskie w Polsce.