Decyzja prezydenta Trumpa o zaproszeniu Andrzeja Dudy do USA jest jednym z najbardziej znaczących gestów politycznych, jaki wydarzył się w polskiej polityce międzynarodowej. Trochę ponad dwa dni przed ciszą wyborczą pierwsza wizyta ważnego polityka w USA po międzynarodowej kwarantannie i jednocześnie wizyta w momencie, kiedy zmienia się geografia polityczna w Europie dotycząca obecności USA, jest powiedzeniem, że stawiamy na Dudę i stawimy na Polskę.

Dlaczego Trump tak zdecydował? Ponieważ ta Polonia, która głosuje w USA, dzisiaj będzie się kierować tym, jak prezydent Trump zachowuje się wobec Polski i im się po prostu ta polityka podoba. W trzech stanach: Wisconsin, Michigan i Pensylwanii jest 46 głosów elektorskich, od których zależy zwycięstwo i wybranie prezydenta USA, a tam decyduje ok. 0.5. procenta głosów, kto dostaje wszystkie głosy elektorskie. I w każdym z tych stanów mieszka ok. 10 procent Polonii. Niewielka grupa licząca kilka-kilkanaście tysięcy osób przesądzi, kto będzie następnym prezydentem USA. Dzisiaj gest wobec prezydenta Dudy i pomoc w tym, żeby utrzymał się na stanowisku prezydenta Polski zaprocentuje w wyborach amerykańskich i Trump ma to doskonale skalkulowane.

A jeżeli chodzi o Polskę to wchodzimy absolutnie do pierwszej ligi światowej, stajemy się głównym sojusznikiem USA w Europie i jednym z pierwszych na świecie i oby tylko tego nie zepsuli politycy. Jeżeli Duda wygra wybory Polska będzie ci mocno liczyła na arenie międzynarodowej i również w Unii Europejskiej jako pierwszoplanowy partner.