Za nami debata prezydencka w TVP i dzięki niej mogliśmy się zorientować, jaka będzie Polska, gdy wybory wygra dany kandydat.

Moje spostrzeżenia na szybko: świetnie wypadł urzędujący prezydent Andrzej Duda, bardzo dobrze wypadł Marek Jakubiak i zadziwiająco słabo Krzysztof Bosak. Nie "zwiódł" Władysław Kosiniak-Kamysz - mówił nudno, cytował Wincentego Witosa i powtarzał komunały typu "Jako prezydent będę stał na straży wartości takich jak: prawda, sprawiedliwość, dobro i piękno". Rafał Trzaskowski przyszedł z wyuczonymi tekstami, jednak jego specjaliści od PR nie przygotowali go do końca - mówienie w tym temacie o zasługach Donalda Tuska jest kpiną z inteligencji oraz pamięci Polaków. Podobnie sprawa ma się z gospodarką, która według Rafała Trzaskowskiego jest w stanie zapaści. Jak zauważyli internauci - w jednym był konsekwentny ze swoją dawną narracją: w sprawie w negacji budowy CPK (przypomnijmy: „Po co polskie lotnisko w Baranowie, skoro jest port w Berlinie”).

Widać, że PR-owcy powiedzieli mu, że ma mówić o pomocy słabym, chorym, niezaradnym. Zaatakował przy tym TVP, że po likwidacji TVP Info przekaże pieniądze na leczenie onkologiczne. PR-owcy Rafała Trzaskowskiego zapomnieli o przyjętej w lutym tego roku przez Radę Ministrów Narodowej Strategii Onkologicznej - wieloletnim programie na lata 2020-2030, wprowadzającym kompleksowe zmiany w polskiej onkologii.

Podobnie, jak mówienie w swobodnej wypowiedzi o potrzebie budowania wspólnoty - wystarczy przypomnieć rządy PO - PSL.

Z kolei Szymon Hołownia zaatakował prezydenta Andrzeja Dudę, że nie ma jego przedstawiciela w komisji ds pedofilii, tymczasem już w maju prezydent Andrzej Duda powołał psycholog Justynę Kotowską z Instytutu Psychiatrii i Neurologii Kliniki Psychiatrii Sądowej do państwowej komisji ds. wyjaśnienia przypadków pedofilii.

Na zadawane pytania merytorycznie odpowiadał Andrzej Duda, Marek Jakubiak i Mirosław Piotrowski - pozostali mówili przez chwilę na temat (bez fajerwerków, to co mówili wcześniej) a po chwili tradycyjnie atakowali partię rządzącą i zachwalali swoje programy bardziej lub mniej sensownie (a generalnie - raczej mniej sensownie).

Swoisty folklor wnieśli do debaty Stanisław Żółtek i Paweł Tanajno - ich wypowiedzi bardziej nadawały się do kabaretu niż do poważnej debaty kandydatów na prezydenta.

Na koniec - ciekawe, co widzowie zapamiętają z tej debaty i czy przyczyni się do tego, że niezdecydowani pójdą 28 czerwca do urn.