Jak wyglądała interwencja?

O godz. 10.00 na miejscu pojawił się kurator sądowy w asyście policji. Po kilku minutach opuścił jednak mieszkanie, w którym przebywała dziewczynka z rodziną zmarłej matki. Przedstawiciel sądu oświadczył dziennikarzom, że odstępuje od czynności odebrania dziecka ze względu na brak na miejscu - o wskazanej godzinie - ojca dziewczynki.

W tym czasie ojciec dziewczynki, wraz z przedstawicielką Ambasady Belgii w Warszawie i tłumaczką, kilkadziesiąt metrów dalej oczekiwał w samochodzie na swoją pełnomocniczkę. Prawniczka spóźniła się kilka minut, w tym czasie – ze względu na brak ojca – kurator podjął decyzję o odstąpieniu od czynności.

Zarówno przedstawicielka ambasady jak i ojciec odmówili komentarza na temat zaistniałej sytuacji.

Dobro dziecka najważniejsze

Rodzice 4-latki poznali się w Belgii. Matka pracowała tam jako lekarz okulista, podobnie jak jej partner. Z relacji bliskich wynika, że kobieta uciekła od niego do Polski, bo mężczyzna używał wobec niej przemocy. W listopadzie ubiegłego roku kobieta zmarła, a dziewczynka trafiła pod opiekę babci. O pozbawieniu matki władzy rodzicielskiej sąd w Brukseli zdecydował na dzień przed jej śmiercią, dając ojcu wyłączne prawo do opieki nad córeczką.

Mężczyzna próbował odebrać dziecko. Wówczas siostrzenica zmarłej matki złożyła w sądzie w Warszawie wniosek o ustanowienie jej jako rodziny zastępczej.

- Nim rozstrzygnięcie warszawskiego sądu się uprawomocniło, sąd w Katowicach wydał postanowienie o odebraniu dziecka i o odesłaniu go do ojca do Belgii, nie patrząc na to, jaką traumę może przeżyć dziecko

– mówiła dziś babcia dziewczynki Wanda Romaniuk, znana okulistka, profesor medycyny.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik poinformował wczoraj, że zdecydował o wystąpieniu do Sądu Okręgowego w Katowicach o wszczęcie nadzoru administracyjnego nad sprawą przymusowego odebrania 4-latki i oddania jej ojcu w Belgii. Z kolei dziś napisał, że resort sprawiedliwości jest gotowy zorganizować pilne mediacje z udziałem ojca i krewnych dziecka. "Dobro dziecka jest najważniejsze" - dodał. 

O sprawie poinformował też Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. 

- Dziewczynka wychowuje się w Polsce i nie zna ojca. Kocha babcię i cierpi po śmierci mamy

- wskazywał na okoliczności sprawy, pisząc, że "powstrzymał wydanie 4-latki Belgowi pochodzącemu z Maroka".