Mężczyzna najprawdopodobniej oblał się łatwopalną substancją, którą przyniósł w teczce. W jego gaszeniu mieli pomóc m.in. policjanci patrolujący okolice. Zdjęli z niego płonące spodnie. Jeden ze świadków zdarzenia miał użyć gaśnicy samochodowej.

Według relacji reportera, który jest przed Sejmem, mężczyzna - nim się podpalił - podszedł do stojących w pobliżu dziennikarzy i spytał, czy zajmują się dziennikarstwem śledczym. Krzyczał, że "nie ma sprawiedliwości w tym kraju". Potem odszedł w stronę pomnika i podpalił się.

Jak przekazał nadkom. Robert Szumiata, to 48-latek zameldowany w Wielkopolsce. "Mężczyzna żyje. Przytomny został zabrany do szpitala" – powiedział policjant.