To wygląda jak wojna! Francuskie miasto Dijon podpalone przez gangi imigrantów [WIDEO]

Płonące auta i budynki, wybuchy i wystrzały - to obraz, jaki od kilku dni można zobaczyć we francuskim mieście Dijon, gdzie trwa regularna wojna gangów. Do starć grup czeczeńskich z lokalnymi gangami dochodzi od 10 czerwca, a w kolejnych dniach zamieszki przeniosły się na ulice miasta. Mer Dijon zaapelował do rządu Francji o policyjne posiłki.

fot. Twitter.com; pixabay.com

W nocy z niedzieli na poniedziałek grupa 200 Czeczenów zaatakowała lokalne gangi maczetami i kijami bejsbolowymi, doszło również do strzelaniny. Rannych zostało sześć osób – informuje prokurator Dijon Eric Mathais, cytowany przez francuskie media.

W mediach społecznościowych opublikowano nagranie, na którym widać samochód należący do członków gangu, który wjechał w tłum osób, a następnie dachował.

Mer Dijon Francois Rebsamen zaapelował do ministra spraw wewnętrznych Francji Christophe’a Castanera o przysłanie policyjnych posiłków do miasta.

Do napięć dochodzi od czasu napadu na 16-letniego chłopca ze społeczności czeczeńskiej. Wydarzenie to doprowadziło do porachunków między członkami wspólnoty czeczeńskiej a lokalnymi gangami.

Do gwałtownych napięć doszło już w nocy z piątku na sobotę. Tego wieczoru grupa zamaskowanych osób, uzbrojonych w żelazne pręty, młoty i kije bejsbolowe, na Placu Republiki w centrum miasta sprowokowała bójki.

„Byliśmy setkami z całej Francji, ale także z Belgii i Niemiec”

– mówi Czeczen, który brał udział w bójkach, cytowany przez lokalny dziennik „Le Bien Public”. Według niego akcja miała na celu pomszczenie 16-latka, który miał zostać zaatakowany przez handlarzy narkotyków.

„Nigdy nie zamierzaliśmy splądrować miasta ani zaatakować ludności” - zapewnił Czeczen.

Mężczyźni uzbrojeni w broń maszynową i żelazne pręty zniszczyli miejski monitoring, podpalali samochody i pojemniki na śmieci. Zespół dziennikarzy z telewizji Francji 3 został zaatakowany, a należący do stacji samochód został podpalony i rzucony na płonącą na ulicy barykadę.

W poniedziałkowy wieczór do Dijon wysłano ponad 100 uzbrojonych żandarmów. Mer Dijon stwierdził, że tego rodzaju zamieszki są bezprecedensowe i nigdy wcześniej miasto nie doświadczyło takiej fali przemocy. Po akcji policjantów zatrzymano cztery osoby.

W nocy MSW wydało komunikat, w którym potępiło „gwałtowne zakłócenia porządku publicznego i zastraszanie”. Do Dijon ma się udać dzisiaj sekretarz stanu w MSW Laurent Nunez.

Obszar Les Gresilles pozostaje obecnie pod ścisłym nadzorem sił bezpieczeństwa. Służby wszczęły śledztwo w sprawie usiłowania morderstwa w ramach działalności w organizacji przestępczej oraz podżegania do przemocy

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP, Twitter, rmc.bfmtv.com/

#Dijon #zamieszki #wojna gangów #Francja

maa
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo