W USA pojawił się ponadpartyjny projekt sankcji na Nord Stream 2.

Jest szansa na zablokowanie dokończenia budowy tego rosyjsko-niemieckiego gazociągu pod Bałtykiem. Sankcje amerykańskie okazały się skuteczne, są wymierzone przeciwko konkretnym firmom, które uczestniczyły, bądź chcą uczestniczyć w jego budowie. Ostatnia inicjatywa w Kongresie USA to inicjatywa dwupartyjna, która te sankcje zacieśnia. Jeżeli okaże się to stuprocentowym sukcesem, to można mieć nadzieję, że będzie to skutkowało dalszym opóźnieniem tej inwestycji

– powiedział Naimski.

Dodał, że opóźnienie budowy Nord Stream 2 „jest w polskim interesie i w interesie Europy, by tego gazociągu nie było”. Zaznaczył, że ta inwestycja jest elementem podważającym przede wszystkim solidarność sojuszniczą, nie tylko na terenie Europy, ale transatlantycką solidarność w ramach sojuszu Północnoatlantyckiego.

– Jeżeli chodzi o lobbing, czy wpływy Gazpromu i szerzej – wpływy rosyjskie, jest oczywiste, że Gazprom jest narzędziem rosyjskiej polityki zagranicznej. Ale to nie tylko poprzez Gazprom. Mają swoich ludzi, mają swoje media, mają swoje wpływy. Powiem tylko tyle, że być może warto byłoby się zastanowić, czy dobrze było podpisywać umowę z Gazpromem, który ufundował stypendia na Uniwersytecie Warszawskim

– zaznaczył Piotr Naimski.

Wczoraj PGNiG zawarło z Gazpromem aneks do kontraktu jamalskiego, w którym m.in. uzgodniono, że 1 lipca 2020 r. rosyjski koncern zwróci ok. 1,5 mld dol. nadpłaty za gaz dostarczany po 1 listopada 2014 r. Zwrot nakazał wyrok arbitrażu.

Piotr Naimski był pytany o dostawy rosyjskiego gazu w tym kontekście.

Często mówimy o tym, że kontrakt długoterminowy na dostawy gazu z Gazpromu skończy się w grudniu 2022 roku, nie będziemy tego kontraktu przedłużali. Jest to umowa, która jest jedną z wielu na dostawy gazu w środkowej Europie, który Rosjanie mają i od zawsze było to pomyślane jako narzędzie do realizacji rosyjskich wpływów

– mówił gość Doroty Kani.

Piotr Naimski przypomniał, że trzeba być spójnym w strategii bezpieczeństwa kraju. Ocenił, że w Polsce skutecznie zabiegają o to, by siły sojuszu Północnoatlantyckiego były na wschodniej flance sojuszu, w Polsce, na Litwie, Łotwie, w Estonii. „Obawiamy się reaktywnej rewizjonistycznej polityki rosyjskiej w naszym regionie, a równocześnie wiemy, że wpływy budżetowe rosyjskiego państwa pochodzą głównie ze sprzedaży gazu i ropy naftowej”.

– Te pieniądze z polskiego kontraktu są później używane na finansowanie tych rakiet, którymi Rosjanie grożą Polsce z Kaliningradu. Żaden kolejny dolar z Polski nie powinien trafić do rosyjskiego budżetu i to jest przesłanka strategiczna

– powiedział.