Śląsk Wrocław rozbił ŁKS. Fatalna sytuacja zespołu z Łodzi

Śląsk Wrocław w ostatniej kolejce rundy zasadniczej PKO Ekstraklasy rozbił ŁKS 4:0. Zespół z Łodzi od dłuższego czasu zajmuje ostatnie miejsce tabeli.

twitter.com/_Ekstraklasa_

Mecz rozpoczął się idealnie dla Śląska, bo już pierwsza groźniejsza akcja przyniosła gola. Hiszpan Erik Exsposito zagrał idealnie na wolne pole do Filipa Markovica, a Serb popędził na bramkę gości, wbiegł w pole karne, uderzył i piłka odbijając się jeszcze od słupka wpadła do siatki.

Gospodarze wcale nie zamierzali się zadowolić jednobramkowym prowadzeniem i dalej nacierali. Blisko zdobycia gola był Krzysztof Mączyński, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła bramkę.

Kilka chwil później wrocławianie przeprowadzili fenomenalną akcję i było 2:0. Obrońcy gości tylko się przypatrywali jak Mączyński, Przemysław Płacheta i Chorwat Dino Stiglec wymieniają podania, a ten ostatni w końcu znalazł się kilka metrów przed bramkarzem i posłał piłkę do siatki.

Sześć minut później było już 3:0. Stiglec na lewym skrzydle wypuścił na wolne pole Płachetę, a ten wbiegł w pole karne i huknął pod poprzeczkę. Arkadiusz Malarz był bez szans.

W tym momencie było praktycznie "po meczu". Co prawda do ostatniego gwizdka pozostawało dużo czasu, ale łodzianie sprawiali wrażenie zupełnie rozbitych, bez szans na podniesienie się i odrobienie strat. Ponieważ Śląsk już też tak nie naciskał i zwolnił tempo akcji, to na boisku niewiele się działo.

Trener gości Wojciech Stawowy nie czekał ze zmianami i w przerwie wprowadził dwóch nowych zawodników - Jakuba Wróbla i Samu Corrala. Ten drugi wniósł dużo ożywienia w poczynania przyjezdnych i to po jego podaniu inny z Hiszpanów - Pirulo - zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy miał mógł zdobyć gola.

ŁKS grał po przerwie zdecydowanie agresywniej, podchodził wysokim pressingiem i Śląskowi trudniej było przedrzeć się pod pole karne łodzian. Znacznie groźniejsze były akcje przyjezdnych. Do siatki mógł trafić m.in. Jakub Wróbel, a także Maciej Dąbrowski.

Łodzianie spisywali się w drugiej połowie lepiej, ale i tak stracili kolejnego gola. Po dośrodkowaniu najwyżej w polu karnym wyskoczył Exposito i strzałem głową podwyższył prowadzenie Śląska. Hiszpan tym samym do dwóch asyst dołożył bramkę.

Więcej emocji we Wrocławiu nie było. ŁKS stracił impet, a Śląsk usatysfakcjonowany wysokim prowadzeniem starał się spokojnie dograć mecz do końca.

                               

Śląsk Wrocław - ŁKS Łódź 4:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Filip Markovic (4), 2:0 Dino Stiglec (17), 3:0 Przemysław Płacheta (23), 4:0 Erik Exposito (74-głową).

Żółta kartka - ŁKS Łódź: Maciej Wolski, Pirulo

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Mecz bez udziału publiczności

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Śląsk Wrocław #ŁKS Łódź #Ekstraklasa

jm
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo