Podczas wieczornego panelu połączyli się: minister z Kancelarii Prezydenta Adam Kwiatkowski, pełnomocnik rządu ds. Polonii i Polaków za Granicą Jan Dziedziczak oraz przedstawiciele Klubów Gazety Polskiej z całego świata - Maciej Rusiński (Klub "GP" w Nowym Jorku), Tadeusz Antoniak (Klub "GP" w Filadelfii), Ryszard Dzierzba (Klub "GP" w Sydney) oraz Mariusz Bartkiewicz (Klub "GP" w Hamburgu). Rozmowę poprowadził Paweł Piekarczyk, bard Strefy Wolnego Słowa.

Miałem zaszczyt być zapraszany na spotkania organizowane, poza granicami Polski, z inicjatywy Klubów „Gazety Polskiej”. To bardzo ciekawe wydarzenia. Wielu rzeczy można się dowiedzieć. Jak wygląda polonijne życie, jak wygląda działalność Klubów

- mówił minister Kwiatkowski.

Przyznał, że gdybyśmy cofnęli się o kilka lat, władza w ogóle nie dostrzegała potencjału drzemiącego w Klubach Gazety Polskiej, tylko z nimi walczyła.

- Myśmy pokazali przez pięć lat, że można współpracować, że można wiele różnych rzeczy osiągnąć - dla Polski i samej Polonii

- ocenił minister z Kancelarii Prezydenta.

Jan Dziedziczak rozpoczął od stanu epidemii w Polsce i podziękował przy tym wszystkim, którzy przysłużyli się do jej zwalczania.

- Nie było u nas kopania grobów w parkach, nie było wywożenia trumien ciężarówkami… W porównaniu z Włochami, w całym okresie pandemii zmarło u nas tyle osób, ile tam umierało dziennie

- podkreślił minister.

Polityk przypomniał ustawę z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy, która „bezpośrednio dotyka każdego rodaka za granicą”.

- Mówię tutaj o polonijnej legitymacji szkolnej, czyli przepisie, który nie mógł być wprowadzony przez 30 lat. Ten polega na tym, że każde polskie dziecko, uczące się za granicą, czy to polskiej szkole państwowej czy w szkole społecznej, ma możliwość otrzymania od państwa polskiego oficjalnego dokumentu legitymacji szkolnej. Ta, oprócz wymiaru symbolicznego, ma też wymiar praktyczny. Dziecko, po przyjeździe do Polski, otrzymuje wszystkie przywileje, które ma dziecko uczące się tutaj. Nikt nie wpadł na to przez dziesiątki lat

- podkreślił Dziedziczak.

Zwrócił się także z bezpośrednim apelem do Polonii i poprosił o "obronę dobrego imienia Polski". - Zarówno w wymiarach organizacyjnych - by polskie organizacje zabierały głos, ale też indywidualnie. Jeśli Polaków za granicami jest 20 mln, skala oddziaływania jest ogromna. Niech każdy przekona choć jedną osobę, skala wówczas jest potężna - przyznał Dziedziczak.