Strach przed koronawirusem wymusił lockdown. Liczne obostrzenia ograniczyły działalność firm, a w niektórych sferach wręcz sparaliżowały aktywność przedsiębiorców. To wywołało spekulację, że pandemia będzie miała katastrofalny wpływ na globalną gospodarkę. Także w Polsce. Obecnie w Europie obostrzenia stopniowo są znoszone i przyszedł czas na podsumowania ekonomistów. Nie brakuje jednak sprzecznych opinii...

Gigantyczne bezrobocie, hurtowo upadające firmy, ogromna recesja – to były podstawowe elementy najczarniejszych scenariuszy snutych, gdy wybuchła pandemia koronawirusa, a wraz z nią  zaczęto wprowadzać - w Stanach Zjednoczonych, europejskich krajach i innych regionach świata - obostrzenia mające zatrzymać skalę zakażeń. 

Zamknięto granice, turystyka przestała istnieć, zamarła branża rozrywkowa i gastronomiczna, większość placówek handlowych zamknęła drzwi przed klientami, niektóre fabryki zawiesiły produkcję, a pracowników wysyłano na „postojowe”. Nic dziwnego, że w marcu i kwietniu pojawiły się złowieszcze prognozy gospodarcze. Z upływem czasu ich ton nieco się zmieniał, ale nadal nie brakuje alarmistycznych przewidywań.

Chociażby Bank Światowy ostrzegał na początku tego tygodnia, że w 2020 r. spadek globalnego PKB może wynieść 5,2 %. Była to prognoza znacznie gorsza niż miesiąc wcześniej Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który przewidywał ewentualny spadek 3 % PKB. 

Nawet tak złe zapowiedzi BŚ uwarunkowane są jednak od dalszego rozwoju sytuacji. Jak czytamy w depeszy PAP: „przedstawiciele Banku Światowego zaznaczyli, że podstawowy scenariusz, na którym oparte są ich prognozy, zakłada, że obostrzenia takie jak ograniczenia w poruszaniu się ludności i tymczasowe zamykanie firm zaczną się zmniejszać pod koniec czerwca”. W scenariuszu pesymistycznym (blokady przedłużone o trzy miesiące) zmniejszenie PKB osiągnęłoby poziom aż 8-10 proc. w gospodarkach rozwiniętych i 5 proc. na rynkach wschodzących.

Od kilkunastu dni w Unii Europejskiej stopniowo znoszone są wszelkiego rodzaju zakazy, wiele państw otworzyło granice, a sporo firm wraca do normalnej działalności (z trudnościami spowodowanymi koniecznością zachowania reżimu sanitarnego). Dlatego ekonomiści w różnych krajach zaczęli podsumowywać skutki pandemii. Nikt nie ma wątpliwości, że koronawirus odcisnął piętno i niektóre branże będą musiały w istotny sposób zmienić sposób funkcjonowania. Wbrew jednak powszechnym nastrojom (trudno o optymizm) dotychczas publikowane analizy pozwalają przedsiębiorcom żywić nadzieję, że do armagedonu nie dojdzie...

W tym tygodniu wyniki "CFO Survey 2020 – spring edition" opublikowała znana międzynarodowa firma Deloitte, specjalizująca się w audytach finansowych. Jej badanie jest dla nas o tyle istotne, że wzięło w nim udział ponad 300 dyrektorów finansowych z sześciu krajów Europy Środkowej. Także z Polski.

„Prawie dwie trzecie dyrektorów finansowych w Polsce twierdzi, że epidemia SARS-CoV-2 nie zakłóciła płynności finansowej w ich firmach” - podkreślono. Z zastrzeżeniem, że ci sami menedżerowie wskazują na destrukcyjny wpływ koronawirusa na biznes. To może się odbić na przychodach, zatrudnieniu i planowanych inwestycjach.
 

„Ponad 90 proc. CFO uważa, że nie jest to dobry czas na podejmowanie ryzyka, a ich działania będą koncentrować się przede wszystkim wokół redukcji kosztów" 

wyjaśniają analitycy Deloitte.

Z kolei Instytut Badawczy Randstad w badaniu „Plany Pracodawców”, jednoznacznie wskazuje, że na razie nie sprawdzają się mroczne scenariusze o fali bezrobocia.

„65 proc. pracodawców nie planuje zmian w zatrudnieniu. 13 proc. wskazuje na możliwość zwolnień, a 14 proc. deklaruje zwiększenie liczby pracowników, tj. mniej o 10 pkt. proc. względem poprzedniej edycji badania” 

wyliczano w wynikach ankiety. 

- „Jednocześnie odsetek firm, które nie wiedzą, czy takie zmiany nastąpią w ciągu najbliższych 6 miesięcy, wzrósł do 8 proc., tj. o 5 pkt. proc. względem końcówki 2019 r. Potwierdza to, że sytuacja epidemiczna spowodowała niepewność wśród pracodawców".

Istotna jest również ocena sytuacji przez samych przedsiębiorców, bo to oni na co dzień zmagają się z wszelkimi trudnościami. O ich opinię zapytano podczas badania „KoronaBilans MŚP”, który przeprowadził Krajowy Rejestr Długów. Co trzecia firma pozytywnie ocenia swoją bieżącą sytuację ekonomiczną. Taki sam odsetek ankietowanych uważa, że w najbliższych tygodniach ich sytuacja się poprawi. Była to druga edycja badania i porównując wyniki widać, iż maleje odsetek firm oceniających sytuację negatywnie, obawiających się o przychody w przyszłości..

„W porównaniu do ubiegłego miesiąca mniej jest też firm, które chcą ciąć zatrudnienie (8,7 proc. wobec 25,8 proc.); a 12,7 proc.(w porównaniu do 8,2 proc.) zatrudni nowych pracowników” - dodano.

Warto też zwrócić uwagę na wypowiedź dla PAP ekonomisty OECD dr Antoine'a Goujarda, który stwierdził:
 

„Polska radzi sobie stosunkowo dobrze z pandemią. Wczesna reakcja polityczna ograniczyła jej rozprzestrzenianie się oraz jej wpływ na polską gospodarkę, co spowodowało uniknięcie problemów w wielu sektorach. Pozwoliło to na złagodzenie ograniczeń, co pomoże gospodarce szybciej wrócić do wzrostu niż innym gospodarkom. Sektory silnie dotknięte kwarantannami w innych krajach, takie jak turystyka, nieruchomości czy gastronomia, nie stanowią tak dużej części gospodarki w Polsce. Ponadto sektor budowlany w Polsce nie został zamknięty. Dlatego nie spodziewamy się tak głębokiej recesji w Polsce, jak w innych krajach w 2020 r.”

ocenił Goujard.

Ocena sytuacji gospodarczej przez ekonomistów nierzadko zawiera różne wnioski, ale w jednym chyba wszyscy są zgodni – jeśli jesienią dojdzie do drugiej fali epidemii, to wszelkie dotychczasowe analizy wezmą w łeb... Wtedy będzie naprawdę źle.

 


Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl