Dla ŁKS kolejna porażka oznacza już tylko iluzoryczne szanse na pozostanie w Ekstraklasie. Łodzianie na osiem kolejek przed końcem rozgrywek do ostatniego bezpiecznego miejsca tracą już 13 punktów.

Trener Stawowy oceniając występ swoich podopiecznych w konfrontacji z zespołem z Białegostoku przeprosił kibiców ŁKS. Jak przyznał, w tym spotkaniu zawiódł "totalnie i na całej linii", jako szkoleniowiec.

Daliśmy się w tym meczu wypunktować, jak bokser w ringu. Jagiellonia czekała na nas na swojej połowie boiska, a my nie potrafiliśmy się przebić. Nie stwarzaliśmy sytuacji bramkowych, graliśmy za wolno i ciężko było w ten sposób rozerwać obronę rywala. W obronie dawaliśmy za to rywalom prezenty. Za taką postawę i taką grę mogę tylko przeprosić

– podsumował opiekun beniaminka.

Dodał, że po tej porażce jego zespół znalazł się w arcytrudnej sytuacji w tabeli, ale – jak zapewnił – w pozostałych meczach, jego drużyna ma grać tak, by nikt się za nią nie musiał już wstydzić.

Do ŁKS przyszedłem w konkretnym celu i na chwilę obecną tego zadania kompletnie nie realizuję. Nie chcę, żeby ŁKS musiał się wstydzić, nie chcę sytuacji, żeby ŁKS był zespołem, który tak łatwo oddaje rywalowi pole w obrębie swojej bramki. Chcę, żeby to była drużyna, która zdobywa bramki i potrafi bronić. To jest moja praca, którą przyszedłem tu wykonywać i chcę to robić dalej, ale chcę też widzieć jej efekty. Na razie tego nie widzę.

W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego ŁKS zagra na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław.