Domagam się przeprosin. Proszę napisać do mnie na priv. Daję panu 24 godziny. Jeśli nie przeprosi pan mojej żony, moich rodziców, mnie i moich wszystkich krewnych i krewnych mojej żony, jeżeli nie przeprosi pan Frania, mojego syna - obiecuję panu, że nie spocznę w dążeniu do usunięcia pana z życia politycznego mojego kraju. Popełnił pan wiele błędów. Ale ten jest jest niewybaczalny. Okazał pan pogardę wobec mojego dziecka. Tknął pan Frania. I będzie to pana bardzo, bardzo drogo kosztowało. 24 godziny. Odliczanie rozpoczęte

- groził Damięcki we wpisie na Facebooku.

Przez długi czas po swoim poście aktor milczał, a internauci w napięciu wyczekiwali jego kolejnego kroku. Dziś zamieścił kolejny wpis, w którym wyjaśnił, co zrobi prezesowi PiS, od którego ostatecznie przeprosin nie otrzymał.

Pan Jarosław Kaczyński nie przeprosił. Co zamierzam? Zamierzam skorzystać z jednego z najważniejszych praw obywatelskich, jakie daje mi Konstytucja - oddać swój głos w WYBORACH

- wyjaśnił Mateusz Damięcki.

Tylko w ten sposób mogę doprowadzić do zmian, których oczekuję. Zamierzam też namawiać do tego wszystkich, którzy do tej pory nie zamierzali z tego prawa skorzystać. Mój głos się liczy, Twój też. Obywatel Mateusz Damięcki

- dodał.