Lidia Lemaniak: Jak wygląda współpraca rządu premiera Mateusza Morawieckiego z prezydentem Andrzejem Dudą? W kampanii politycy Zjednoczonej Prawicy często podkreślają, że jest zgoda i współdziałanie.

Piotr Müller: To widać przez ostatnie pięć lat. Wielkie programy społeczne, które zostały zrealizowane, czyli 500+, trzynasta emerytura, obniżenie wieku emerytalnego, obniżenia podatku CIT i PIT czy skuteczna walka z patologią wyłudzania podatku VAT – były możliwe dzięki zgodnej współpracy rządu i prezydenta. Oczywiście prezydent wetował niektóre ustawy, ale takie jest uprawnienie głowy państwa, więc tam, gdzie prezydent uznaje to za stosowne, reaguje. Jednak trzeba podkreślić, że ostatnie lata to czas współpracy między rządem a prezydentem. Na najbliższy okres – okres spowolnienia gospodarczego na całym świecie – taka współpraca jest warunkiem, aby Polska przez kryzys gospodarczy przeszła w jak najmniej dotkliwy sposób. W przypadku innych kandydatów na prezydenta są uzasadnione obawy, że współpraca z rządem byłaby o wiele trudniejsza.

A jak wyobraża Pan sobie współpracę rządu, gdyby prezydentem został któryś z kandydatów opozycji? Czy byłaby ona w ogóle możliwa?

Przede wszystkim głęboko wierzę w to, że Polacy ponownie powierzą prezydenturę Andrzejowi Dudzie. Doświadczenia, które pokazują, jak współpracowało się z innymi kandydatami, np. Rafałem Trzaskowskim, niestety nie napawają optymizmem. Trzaskowski w takich sprawach jak np. kwestia obsługi mikropożyczek dla przedsiębiorców z Warszawy nie potrafił współpracować z rządem. Tak też było w przypadku awarii oczyszczalni Czajka – prezydent stolicy wykazywał się dość nietypową postawą. Trudno widzieć światełko w tunelu, jeśli chodzi o Trzaskowskiego. Ewidentnie widać też działania o charakterze ideologicznym – Trzaskowski chce doprowadzić do kolejnego konfliktu.

Rafał Trzaskowski zapewniał, że nie będzie prezydentem opozycji totalnej. Nie wierzy mu Pan?

Przede wszystkim próbuję cofnąć się w czasie i zobaczyć, jak Trzaskowski postępował. Jeszcze niedawno mówił przecież, że 500+ będzie katastrofą dla budżetu państwa. Budował nieprawdziwy wizerunek naszego kraju, był zwolennikiem interwencji UE. Pośrednio zabiegał o to, żeby ograniczyć środki z UE, próbując tworzyć fałszywe oskarżenia o zagrożeniu praworządności w Polsce. Trudno tutaj mówić o dobrej współpracy, tym bardziej jeżeli skutkiem miałaby być niespójna polityka zagraniczna, np. w UE.

Cały wywiad z Piotrem Mullerem znajduje się w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"