Gdyby ten mecz rozgrywany był przed pandemią koronawirusa, trybuny gliwickiego stadionu byłyby wypełnione głośnymi kibicami obu śląskich ekip z sąsiednich miast. We wtorek panowała cisza, przerywana okrzykami trenerów i zawodników. Goniący liderującą Legię Warszawa gospodarze musieli sobie poradzić bez swojego kontuzjowanego najlepszego snajpera Jorge Felixa.

Piast w pierwszej połowie był dużo bliżej objęcia prowadzenia. Zabrzanie sporo zawdzięczali swojemu bramkarzowi Martinowi Chudemu, który wyszedł obronną ręką z kilku groźnych sytuacji. Najbliżej pokonania Słowaka był Piotr Parzyszek, który w 17 minucie „urwał się” obrońcom i uderzył głową z pięciu metrów. Pięć minut przed przerwą świetną akcją popisał się pomocnik Górnika Jesus Jimenez. Przejął piłkę na środku boiska i kilkudziesięciometrowy rajd zakończył strzałem obok słupka.

Derby Śląska tym razem bez goli

Po przerwie oba zespoły walczyły o komplet punktów. W 54 minucie blisko samobójczego trafienia był Jimenez, uratowała go poprzeczka. Potem – przedwcześnie – cieszyli się goście. Piłka po strzale Igora Abulo co prawda wturlała się do siatki, jak się okazało – ze „spalonego”.

Trener Górnika Marcin Brosz głośno wyrażał swoją dezaprobatę, kiedy rywale mieli zbyt wiele swobody w okolicach pola karnego gości. Zabrzanie szukali szansy na gola w kontrach i jedną z takich akcji mógł zakończyć Jimenez, został jednak zablokowany.

9 minut przed końcem znów udaną interwencją błysnął golkiper zabrzan, broniąc uderzenie Sebastiana Milewskiego, potem jeszcze nad poprzeczką bramki przyjezdnych posłał piłkę Piotr Parzyszek i spotkanie skończyło się podziałem punktów. Piast wygrał cztery poprzednie ligowe mecze, tym razem zespół trenera Waldemara Fornalika musiał zadowolić się remisem.

                                       

Piast Gliwice - Górnik Zabrze 0:0

Żółte kartki - Górnik Zabrze: Adrian Gryszkiewicz, Jesus Jimenez

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Mecz bez udziału publiczności.