Dzisiaj w Polsat News kandydat Koalicji Polskiej na prezydenta RP Władysław Kosiniak-Kamysz zarzucił sztabom kandydatów Koalicji Obywatelskiej – Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Rafała Trzaskowskiego - manipulowaniem sondażami. Chodziło o zawyżanie wyników kandydatki i kandydata KO.

Niezalezna.pl zapytała jak na te rewelacje zareagowali partyjni koledzy kandydatów. "Skoro Władysław Kosiniak-Kamysz tak mówi, to z pewnością ma dowody na ten proceder" – mówi senator PSL Jan Filip Libicki.



Jan Filip Libicki, senator Polskiego Stronnictwa Ludowego:

Pan prezes Władysław Kosiniak-Kamysz jest politykiem poważnym. Jeśli stawia tak poważny zarzut, to znaczy, że ma dowody na to, że tak jest. Ja takich dowodów nie mam, natomiast na bazie doświadczeń, osiemnastu lat bycia w polityce wybieralnej, mogę powiedzieć, że spotkałem się z taką sytuacją, gdy ugrupowania polityczne kupowały sondaże. Taka praktyka jest mi znana. Czy ona jest stosowana w tej kampanii wyborczej? Tego nie wiem, ale skoro prezes Władysław Kosiniak-Kamysz tak mówi, to jako poważny polityk z całą pewnością ma dowody na taki proceder.

Paweł Szramka, poseł Kukiz'15-Koalicji Polskiej:

Myślę, że bardzo często sondaże przekłamują. Wystarczy spojrzeć, chociażby na sytuację sprzed kilku lat, kiedy to Jarosław Gowin wyszedł z Platformy Obywatelskiej, założył swoją partię i pierwszy sondaż, który się pokazał, dawał mu chyba wtedy kilkanaście procent. Sposób, w jaki się przeprowadza sondaż i jak zadaje się pytania, oczywiście może prowadzić do manipulacji.

Kazimierz Kleina, senator Platformy Obywatelskiej:

Uważam, że sondaże są oczywiście ważnym elementem życia publicznego w Polsce. One pokazują, jaka jest opinia. Nie znam przypadków, aby były one kupowane. Jeżeli tak uważa pan Kosiniak-Kamysz to musiałby to pokazać, ale oczywiście są lepiej i gorzej przygotowane sondaże, więc nie można w nie wierzyć, jak w święty obraz. One w większości, jeżeli są rzetelnie przeprowadzone, mówią o kondycji naszej współczesności i teraźniejszości.