W pewnym momencie między Sikorskim, a Olejnik wywiązała się żywiołowa dyskusja.

Sikorski: Chamska hołota o zdradzieckich mordach, powiedział lider partii rządzącej o opozycji w parlamencie.
Olejnik: A skomentował Radosław Sikorski, który mówił o dorżnięciu watahy.
 
Polityk próbował się tłumaczyć:

Sikorski:13 lat temu, na wiecu, nie o opozycji ówczesnej.
Olejnik:Ale te słowa są panu pamiętane do dzisiaj. Żałuje pan tych słów właściwie?
Sikorski: Mam po raz tysięczny tłumaczyć jak było? I o czym to było? Zapożyczenie literackie. Czy pani naprawdę sądzi, bądźmy poważni. Ja rozumiem, że to jest takie szczucie na siebie nawzajem. Pani naprawdę uważa, że to było zawołanie do mordów politycznych?
Olejnik: Pan wie, że mi się nie podobają takie…
Sikorski: Było czy nie było? Jak pani sądzi?

 
Rozmowę ucięła dziennikarka:
Nie podobało mi się to i nie muszę się panu tłumaczyć.
- skwitowała Monika Olejnik.

Chodzi o słowa wypowiedziane przez Radosława Sikorskiego kilka lat temu, gdy jako szef MON podczas zjazdu Platformy Obywatelskiej mówił:
„Jeszcze jedna bitwa, dorżniemy watahy. Donku, panie marszałku, liczymy na pana”.

Sikorski przekonywał w kolejnych latach, że w zasadzie nie był to agresywny język, a „jak ktoś nie jest uprzedzony, wie, że to nie jest skierowane przeciwko komuś”.

W trakcie wiecu między jedną a drugą debatą powiedziałem, że jeszcze jedna bitwa, dorżniemy watahy, wygramy tę batalię. To tak jak trener mówi: chłopaki, dobijcie ich w drugiej połowie. Jak ktoś nie jest uprzedzony, wie, że to nie jest skierowane przeciwko komuś.
- przekonywał Sikorski w 2019 roku, również na antenie TVN24.