- Dla nas najważniejsze jest, aby ugasić ogniska zakażeń

- mówi Alina Kucharzewska, rzecznik prasowy wojewody śląskiego.

- Z takimi ogniskami walczymy od początku maja, gdy pojawiły się pierwsze zwiększone liczby zachorowań w kopalniach "Murcki-Staszic", "Sośnica" i "Jankowice". Zależało nam na tym, aby przebadać jak najprędzej wszystkich górników i nie dopuścić do większego rozprzestrzeniania się wirusa, nie tylko w samej kopalni, ale wśród rodzin górników. Do końca maja przebadaliśmy kolejne kopalnie "Pniówek", "Bobrek" i "Bielszowice". Z początkiem czerwca zaczęliśmy testować kolejne zakłady: "Zofiówka", "Marcel", "Ziemowit". W tym tygodniu będą kolejne, ponowne badania m.in. wśród górników w "Zofiówce", "Ziemowicie" i "Marcelu". Testowane są jednocześnie rodziny, do których docierają wymazobusy

- dodaje. 

Wykonano 155 tys. badań, w tym 55 tys. wśród pracowników w kopalniach. Sytuacja jest monitorowana na bieżąco. Wojewoda śląski organizuje w razie potrzeby nawet kilka razy dziennie wideokonferencje ze spółkami górniczymi i inspektorami powiatowymi. Zdarza się, że uczestniczą w nich także związki zawodowe.  Wczoraj w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach miało miejsce spotkanie Jarosława Wieczorka, wojewody śląskiego m.in. z wicepremierem Jackiem Sasinem, Jarosławem Pinkasem, głównym inspektorem sanitarnym kraju, spółkami węglowymi i przedstawicielami związków zawodowych. Obecnie liczba zakażeń w Śląskiem to ok. 10 tys., w tym zakażonych jest ok. 5 tys. górników z trzech spółek węglowych. 

Najwięcej zachorowań w "Marcelu"

W Polskiej Grupie Górniczej w tej chwili zakażonych jest 1638 osób. Największy skok od dwóch dni jest w kopalni "Marcel" w Radlinie, (w Radlinie mieszka ok. 20 tys. osób).  

- Od początku pandemii w mieście COVID-19 było zakażonych ok. 50 osób, dziś mamy 3 nowe przypadki, na kwarantannie przebywa ponad 100 mieszkańców. Liczba zarażonych pracowników kopalni nie przekłada się wprost na liczbę zakażonych mieszkańców, bo po prostu gros załogi to osoby z gmin sąsiednich, które do nas dojeżdżają

- tłumaczy Marek Gajda z biura prasowego UM Radlin.

- Jesteśmy częścią aglomeracji, ludzie stale się jednak przemieszczają. W kopalni są prowadzone badania przesiewowe, więc liczba zakażeń będzie wśród pracowników coraz większa. Staramy się pomagać osobom w kwarantannie i chorym, Ośrodek Pomocy Społecznej stale współpracuje z policją i mamy dobrze zorganizowany system wolontariatu. Mieszkańcy chętnie sobie pomagają. Uruchomiliśmy Bank Wzajemnej Pomocy, gdzie wolontariusze i osoby potrzebujące wsparcia mogą się wzajemnie skontaktować

- zaznacza. 

Władze miasta obawiają się jednak przyszłości, utraty miejsc pracy przez mieszkańców i tzw. efektu domina, który już jest widoczny np. w drobnych usługach, (dopiero ruszyły zakłady fryzjerskie i gastronomia). 

- Nie wiemy jak sytuacja się rozwinie w kopalni, a my jesteśmy miastem górniczym

- dodaje Marcin Gajda.

Decyzja ministerstwa

Ministerstwo Aktywów Państwowych podjęło dziś decyzję o tymczasowym wstrzymaniu wydobycia w 12 śląskich kopalniach: "Bolesław Śmiały", "Piast", "Ziemowit", "Halemba-Wirek", "Pokój", "Chwałowice", "Marcel", "Rydułtowy", "Mysłowice-Wesoła" oraz "Wujek" z PGG, a także "Knurów-Szczygłowice" oraz "Budryk" z JSW. Uzasadniając to względami sanitarnymi i kwestią bezpieczeństwa. Sławomir Kozłowski, przewodniczący NFZ Solidarność JSW S.A. zwraca uwagę, że rozmowy między spółkami węglowymi, dyrekcją kopalń i związkowcami trwają. 

- Musimy wypracować takie rozwiązania, aby pracownicy naszych kopalń nie ponieśli negatywnych skutków koronawirusa, ale w ramach możliwości funkcjonowania przedsiębiorstw

- stwierdza Sławomir Kozłowski.

- Muszę też sprostować, że kopalnie nie są zamykane, jak piszą media. Jest wstrzymana produkcja. Kopalnie przez 3 tygodnie będą funkcjonowały w ograniczonym zakresie, m.in. w kwestii zabezpieczenia technologicznego. Media komercyjne straszą mieszkańców. W jednym z portali mówi się o wstrzymaniu produkcji w "Pniówku" i "Zofiówce", to kłamstwo. Nie wiem czy jest to kwestia niedoinformowania dziennikarzy, czy jest to robione specjalnie, ale to dezinformacja. W tych kopalniach już górników przebadano mogą wiec pracować

- mówi. 

Realizują zamówienia 

W oficjalnym komunikacie JSW czytamy, że w kopalniach spółki potwierdzono 2771 przypadków zarażenia koronawirusem. W "Pniówku" jest to 1587 osób, 1148 osób w Ruchu "Zofiówka", 13 w kopalni "Jastrzębie-Bzie", 10 osób w kopalni "Budryk" i 13 w "Ruchu Borynia". Na kwarantannie przebywa 196 osób. Dochodzenie do pełnych zdolności wydobywczych w kopalni "Pniówek" (sprzed 10 maja) będzie następowało stopniowo, w miarę powrotu do pracy zdrowych pracowników, po dwukrotnych badaniach na obecność Sars-CoV-2. 

- Kopalnie JSW, w tym kopalnia "Pniówek", na bieżąco realizują zamówienia kontrahentów. Terminowość, jakość i wielkość dostaw do odbiorców są na najwyższym poziomie

- czytamy w oświadczeniu.

Chorują bezobjawowo

Co istotne górnicy w znacznej części przechodzą COVID-19 bezobjawowo. Zajętych łóżek w szpitalach zakaźnych jest obecnie 300, drugie tyle jest wolnych. 

- Hospitalizowane są głównie osoby starsze, które zakaziły się  w tzw. transmisji poziomej. Na szczęście wykorzystywanych obecnie jest zaledwie kilkanaście respiratorów, pozostałe, a mamy ich bardzo wiele, nie muszą być wykorzystane

- wyjaśnia Alina Kucharzewska.