Proces rozpoczęty 9 marca w specjalnej sali kompleksu budynków w pobliżu lotniska Schiphol został zawieszony 23 marca.

Oskarżonych jest czterech przedstawicieli prorosyjskich sił separatystycznych w Donbasie, trzech Rosjan - Igor Girkin, Sergiej Dubinski i Oleg Pułatow - oraz Ukrainiec Leonid Charczenko. Wszyscy sądzeni są zaocznie, a tylko Pułatow reprezentowany jest przez swojego obrońcę.

Proces poprzedzony był niemal sześcioletnim śledztwem międzynarodowego zespołu, który ustalił, że wykonujący 17 lipca 2014 roku rejs MH17 z Amsterdamu do Kuala Lumpur Boeing 777 towarzystwa Malaysia Airlines został trafiony pociskiem ziemia-powietrze odpalonym z wyrzutni rakietowej Buk. Zginęło 298 osób. Dużą liczbę ofiar stanowili Holendrzy.

Szczątki samolotu spadły w obwodzie donieckim na Ukrainie, na terenach kontrolowanych przez separatystów, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Rosją. Pocisk wystrzelono z samobieżnej wyrzutni, która przybyła z Rosji i potem tam powróciła.

Władze holenderskie uważają, że za atak odpowiedzialność ponosi Rosja, ale Kreml konsekwentnie zaprzecza swojemu zaangażowaniu w tę sprawę - przypomina agencja Reutera.

Adwokatka Sabine ten Doesschate broniąca Pułatowa powiedziała, że ograniczenia związane z pandemią bardzo poważnie wpłynęły na jej możliwości reprezentowania swojego klienta i potrzebuje więcej czasu na przygotowanie się do procesu.

"To absolutnie niemożliwe omawiać tak dużą i złożoną sprawę kryminalną przez telefon za pośrednictwem tłumaczy"

- cytuje jej słowa Reuters.

Sędziowie i prokuratorzy nie odnieśli się do wniosków obrony, których przyjęcie może doprowadzić do jeszcze większego przedłużenia procesu - relacjonuje agencja AP.