Choć egzaminy maturalne rozpoczęły się punktualnie o godzinie 9.00, to przed liceum Herberta na stołecznym Tarchominie maturzyści zbierali się już przed godziną 8 rano. Dziewczęta w granatowych lub czarnych spódniczkach i białych bluzkach, chłopcy w garniturach i pod krawatem. Niektórzy mieli maski zasłaniające usta i nos. Inni trzymali maseczki w rękach. Chłopcom stojącym w grupie i palącym papierosy maseczki nonszalancko zwisały z jednego ucha.

Tegoroczna matura odbywa się w wyjątkowych okolicznościach. Jej uczestnicy zobowiązani są do przestrzegania przepisów sanitarnych wprowadzonych na czas epidemii Covid-19. Jednym z nich jest obowiązek zasłaniania ust i nosa także podczas egzaminu.

Stanisława z IIIc przywiozła przed szkołę matka. Przyjechał z kolegą z klasy Hubertem. Obaj w nowych garniturach, na nogach błyszczące buty. Ubrania zdążyli kupić jeszcze przed studniówką. "Bawiliśmy się jeszcze przed ogłoszeniem pandemii. Mieliśmy szczęście" - mówi Stanisław.

Tegoroczne matury - z powodu pandemii - rozpoczęły się z niemal miesięcznym opóźnieniem.

"W prezencie otrzymaliśmy więcej czasu na przygotowanie. Jeżeli ktoś jest zdyscyplinowany, przyzwyczajony do nauki własnej, to wykorzystał te dodatkowe tygodnie"

- podkreśla Stanisław.

Hubert tłumaczy, że abiturienci nie mieli konsultacji przedmaturalnych z nauczycielami. "Zakończyliśmy zajęcia przed zamknięciem szkół, a lekcje online wprowadzono miesiąc później. Trzeba było się samemu przygotowywać" - mówi.

Obaj maturzyści liczyli, że wśród tematów znajdą się te związane z "Panem Tadeuszem" Adama Mickiewicza i "Przedwiośniem" Stefana Żeromskiego. "Na pewno nie będzie ani +Dziadów+, ani +Lalki+, bo były w ostatnich latach" - przewiduje Hubert.

Chłopcy nie nastawili się również na żadną lekturę związaną z chorobami i epidemiami. "Arkusze maturalne powstały wcześniej, przed koronawirusem. Ktoś musiałby mieć dar widzenia przyszłości" - tłumaczy Hubert.

Podobnego zdania jest Daria z IIIc. Ona również liczy na "Pana Tadeusza". Dziewczyna nie ukrywa zdenerwowania, choć twierdzi, że jest dobrze przygotowana do egzaminu z polskiego. Podkreśla, że jeżeli ktoś uczył się systematycznie, to nie ma powodów do obaw. Przyznaje, że mimo, iż miała więcej czasu na przygotowanie do matury, to jednak sytuacja związana z pandemią, nie sprzyjała pracy. "Ostatni tydzień poświęciłam na powtórki. Myślę, że to wystarczy" - ocenia.

Według niej również fakt, że trzeba będzie pisać w maseczkach, nie wpłynie ma przebieg egzaminu. "To nie ma znaczenia, zdążyliśmy się przyzwyczaić do nich" - mówi.

Do obowiązkowego pisemnego egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym przystąpiło w poniedziałek ok. 272 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących i techników oraz ok. 5,6 tys. absolwentów z lat ubiegłych.

Podczas egzaminu trzeba przestrzegać wytycznych sanitarnych opracowanych przez Centralną Komisję Egzaminacyjną, Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.